Znajdziesz nas też tutaj:

PHL

Cracovia znów górą. Torunianie bez szans

Comarch Cracovia wygrała z KH Energą Toruń 4:2 i objęła prowadzenie w ćwierćfinale play-off. Dwie bramki dla “Pasów” zdobył Emil Oksanen.

Sobotni mecz mógł się okazać kluczowy dla losów tej rywalizacji. Lepiej rozpoczęli go przyjezdni, którzy już po 37 sekundach prowadzili przy Siedleckiego. Autorem trafienia został Pawieł Nowożyłow, który próbował dograć do Dienisa Sierguszkina, ale krążek odbił się od łyżwy jednego z defensorów “Pasów” i zmylił Dienisa Pieriewozczikowa.

Gospodarze podrażnieni stratą bramki ruszyli do ataków i już w 5. minucie było 1:1, gdy bramkę Antona Svenssona objechał Emil Oksanen i uderzając w bramkarza Energi miał szczęście, że guma wpadła do siatki. Później to kilka dobrych okazji mieli torunianie, choćby podczas gry w przewadze, ale krążek minimalnie mijał krakowską bramkę. Gospodarze wybronili liczebne osłabienie i zyskali liczebną przewagę. Jeszcze w tej tercji objęli prowadzenie za sprawą Štěpána Csamangó, który strzałem w samo okienko nie dał szans Svenssonowi.

Bandy trzeszczały na przestrzeni całego spotkania. W tym fizycznym spotkaniu lepiej odnajdowali się gospodarze, którzy w 26. minucie podwyższyli na 3:1 za sprawą Oksanena. Fin wykorzystał fakt, że zasłonięty był Svensson i posłał krążek pod poprzeczkę.

“Stalowe Pierniki” były bezradne wobec wysokiego forecheckingu i agresywnej gry Cracovii i w 33. minucie po kolejnych błędach skarcił ich Erik Němec. “Pasy” nie zamierzały odpuścić i raz po raz zasypywały strzałami Szweda w barwach Energi. W końcówce tej tercji znakomitą okazję mieli jednak goście, ale koronkową akcję pierwszego ataku Torunia przerwał jeden z defensorów “Pasów”.

W trzeciej tercji sytuacja była już jasna i krakowianie nieco opuścili, mając w głowie kolejne stracie w niedzielę. Wobec czego na nieco więcej pozwalali sobie torunianie. Słupek krakowskiej bramki ostemplował Dmitrij Kozłow. W odpowiedzi w poprzeczkę uderzył Jeremy Welsh. “Stalowe Pierniki” grały jeszcze przez niemal minutę w podwójnej przewadze. Udało im się jednak strzelić bramkę dopiero, gdy na lodzie mieli tylko o jednego zawodnika więcej. Gumę pod poprzeczką ulokował Kamil Kalinowski.

Błyskawicznie odpowiedzieć mógł Darcy Murphy, a w sytuacji sam na sam trafił w słupek. Trener Czuch nie mając nic do stracenia zdjął Svenssona i wprowadził szóstego zawodnika.

Comarch Cracovia – KH Energa Toruń 4:2 (2:1, 2:0, 0:1)
0:1 – Pawieł Nowożyłow – Jegor Orłow (00:37),
1:1 – Emil Oksanen – Erik Němec, Taavi Tiala (04:33),
2:1 – Štěpán Csamangó – Sebastian Brynkus (15:19),
3:1 – Emil Oksanen – Erik Němec (25:15),
4:1 – Erik Němec – Taavi Tiala, Dmitrij Kostromitin (32:46),
4:2 – Kamil Kalinowski – Artiom Smirnow, Dienis Sierguszkin (55:43, 5/4).

Comarch Cracovia: Pieriewozczikow – Dudaš, Ignatowicz; Brynkus, Welsh, Csamangó – Kostromitin, Gosztyła; Oksanen, Němec, Tiala – Gutwald, Doherty; Murphy, Goodwin, Kapica – Gula, Šaur; Nejezchleb, Ježek, Franek.
Trener: Rudolf Roháček

KH Energa Toruń: Svensson – Kozłow, Orłow; Nowożyłow, Fieofanow, Sierguszkin – Szkodienko, Jaworski – Bondaruk, Czwanczikow, Szabanow – Smirnow, Kuzniecow; Elomaa, K. Kalinowski, Jaakola – Gusevas, Olszewski; M. Kalinowski, Rożkow, Osipow.
Trener: Juryj Czuch

Stan rywalizacji (do czterech zwycięstw): 2:1 dla Comarch Cracovii.
Następny mecz: w niedzielę w Krakowie (18:30).

Ostatnie artykuły