zklepy.pl

GKS Katowice zwyciężył z JKH GKS-em Jastrzębie

GKS Katowice pokonał 4:1 JKH GKS Jastrzębie. Choć to goście jako pierwsi objęli prowadzenie, to potem bramki zdobywali tylko gospodarze. Kluczowa dla losów spotkania okazała się być trzecia odsłona, w której to katowiczanie odskoczyli rywalom na trzy bramki różnicy.

Po ostatnich spotkaniach, w rozegranej awansem 32. kolejce THL, zarówno GKS Katowice i JKH GKS Jastrzębie miały sobie coś do udowodnienia. Po awansie do finału Pucharu Kontynentalnego, GieKSa nie potrafi złapać równego rytmu, którym imponowala do czasu wyjazdu do Cortiny. Dodatkową plamą na wizerunku mistrzów Polski jest wyjazdowa porażka w Toruniu 2:7. Z kolei w ostatnim spotkaniu jastrzębianie ulegli GKS-owi Tychy 1:2. Pikanterii dzisiejszemu meczowi dodawał fakt, że przed tygodniem w bezpośrednim spotkaniu obydwu drużyn JKH triumfował 4:3.

O ile w Jastrzębiu-Zdroju pierwsza tercja należała niepodzielnie do podopiecznych Jacka Płachty, tak dziś to hokeiści Róberta Kalábera otworzyli wynik jako pierwsi. W 10. minucie Filip Starzyński precyzyjnym strzałem napoczął konto strat Johna Murraya.

Już blisko cztery minuty później wynik został wyrównany za sprawą Joony Monto. Fiński napastnik zgubił asystę obrońców, a następnie strzałem pod poprzeczkę odpowiedział na gola Starzyńskiego.

Druga tercja rozpoczęła się po myśli gospodarzy. Po składnej akcji zespołu, Mateusz Michalski nie zmarnował wykreowanej szansy i wyprowadził GieKSę na prowadzenie.

Na tafli zrobiło się gorąco około 25. minuty. W ostrym spięciu za bramką Murraya do gardeł skoczyli sobie Starzyński i Maciaś. Obydwaj zawodnicy zostali odesłani na ławkę, ale kara dla byłego centra była indywidualna, wobec czego to przyjezdni wyjechali w przewadze, ku niezadowoleniu publiczności. Kilkukrotnie udało im się zagrozić katowickiej bramce, a raz krążek ostemplował nawet poprzeczkę. GieKSa zdołała jednak utrzymać prowadzenie.

Już kilka minut później Starzyński ponownie napsuł krwi katowickiej publiczności. W szranki z nim tym razem stanął Aleksi Varttinen, a po rozdzieleniu kar tym razem katowiczanie mieli okazję do gry w power-playu. Do końca drugiej tercji wynik nie uległ zmianie.

Ostatnie 20 minut przebiegło pod dyktando mistrzów Polski. Bramka Bena Sokaya z 43. minuty pomogła wypracować gospodarzom optyczną przewagę. W 49. minucie Maciej Kruczek zdecydował się na potężny strzał sprzed niebieskiej, a swoje trzy grosze dorzucił jeszcze Grzegorz Pasiut, który zmylił Macieja Miarkę i ustalił wynik meczu na 4:1.

GKS Katowice – JKH GKS Jastrzębie 4:1 (1:1, 1:0, 2:0)
0:1 – Filip Starzyński – Rastislav Špirko (09:58),
1:1 – Joona Monto (13:24),
2:1 – Mateusz Michalski – Grzegorz Pasiut, Noah Delmas (22:55),
3:1 – Ben Sokay – Hampus Olsson, Jakub Wanacki (42:50),
4:1 – Grzegorz Pasiut – Maciej Kruczek, Mateusz Michalski (48:35).

GKS Katowice: Murray – Delmas, Kruczek; Michalski, Pasiut, Bepierszcz – Varttinen, Koponen; Iisakka, Monto, Hitosato – Cook, Wanacki; Smal, Sokay, Olsson – Maciaś, Lebek.
Trener: Jacek Płachta.

JKH GKS: Miarka – Kostek, Wajda; Urbanowicz, Paś, Rajamäki – Górny, Bagin; Ižacký, Starzyński, Špirko – Viinikainen, Martiška; Bernhards, Jarosz, Arrak – Kamienieu, Zając; R. Nalewajka, Kiełbicki, Ł. Nalewajka.
Trener: Róbert Kaláber.

Najnowsze artykuły

Ten wieczór należał do Unii. Pewna wygrana oświęcimian pod Wawelem

Kacper Tomasz Langowski

Sosnowiczanie nie pozostawili złudzeń. Osiem goli i czyste konto z STS-em

Redakcja

KH Energa lepsza od mistrza Polski. Hat-trick Larionovsa

Mikołaj Pachniewski

Zostaw komentarz