Znajdziesz nas też tutaj:
fot. Sławomir Bomba

Wywiady

Gościński: Zagraliśmy dobry mecz

W śląskim klasyku GKS Tychy przegrał w meczu wyjazdowym z GKS-em Katowice 0:2. Tyszanie stworzyli sobie kilka dobrych sytuacji, ale nie zdołali pokonać dobrze dysponowanego Johna Murraya. Tym samym tyszanie zakończyli swoją trzymeczową serię zwycięstw.

Tyszanie zagrali dobrą pierwszą tercję. Wydawało się, że bramki są kwestią czasu. Katowiczanie jednak postawili twarde warunki i w drugiej tercji objęli prowadzenie, którego nie oddali do końcowej syreny.

– W mojej ocenie zagraliśmy dobre spotkanie. Mieliśmy swoje okazje do zdobycia bramek. Niestety, nie udało się przełożyć swoich szans na zdobycze bramkowe. Jeden błąd podczas gry w przewadze tak naprawdę zdecydował o wyniku. Po tym zdarzeniu grało się ciężej. Ogólnie uważam, że był to dobry mecz. Wyciągniemy wnioski i myślami jesteśmy już przy kolejnym meczu – stwierdził napastnik GKS-u Tychy.

Podopieczni Andrieja Sidorienki oddali aż 31 strzałów na bramkę „Jaśka Murarza”. Żaden z tyskich zawodników nie zdołał jednak umieścić krążka w katowickiej siatce. Może to dziwić, tym bardziej że w ostatnim meczu pokonali oni oświęcimian aż 8:1.

– Ciężko powiedzieć skąd wynikała ta nieskuteczność. Na pewno John Murray stanął na wysokości zadania i bardzo dobrze i pewnie dziś bronił. Troszkę zabrakło też szczęścia, ale myślę że wszystko da się poprawić w następnych spotkaniach. Są czasem takie mecze, że przychodzi niemoc, ale będziemy nad tym pracować – zapowiedział Mateusz Gościński.

Choć tyszanie toczyli wyrównany bój z katowiczanami, to nie potrafili się podnieść po pierwszej bramce straconej. Wydaje się, że miała ona kluczowe znaczenie dla losów meczu.

– Myślę, że kluczowym momentem spotkania była właśnie ta stracona bramka w przewadze. To trochę nam podcięło skrzydła, a zawsze ciężej się gra, kiedy trzeba gonić wynik. Próbowaliśmy odrobić stratę do rywala, ale niestety to się nie udało. Potem rywale strzelili jeszcze drugą bramkę i to był nasz gwóźdź do trumny – podsumował 25-letni napastnik.

Podopieczni Andrieja Sidorienki w najbliższej kolejce pauzują. Mają też dlatego więcej czasu na przećwiczenie niektórych elementów. W przypadku hokeistów GKS-u Tychy czas może zadziałać na ich korzyść.

– Sobotę poświęcamy na regenerację, ale w niedzielę zabieramy się znów do ciężkiej pracy. Mamy dwa treningi przed meczem z Re-Plast Unią Oświęcim i postaramy się tam zwyciężyć. Mam nadzieję, że powtórzymy wynik z ostatniego meczu z Unią i oby to się stało – zakończył pół żartem, pół serio zawodnik rodem z Torunia.

Ostatnie artykuły