Znajdziesz nas też tutaj:

PHL

Katowiczanie zdemolowani przez Unię, Cracovia wyrównała, faworyci ze zwycięstwami

Środa z ćwierćfinałami Polskiej Hokej Ligi przyniosła wiele emocji. Katowiczanie zostali rozgromieni na własnym lodzie, krakowianie wyrównali stan rywalizacji, a faworyci nie zawiedli i odnieśli zwycięstwa.

ŚWIETNY PIERIEWOZCZIKOW DAŁ WYRÓWNANIE

Krakowianie podrażnieni wtorkową porażką od początku ruszyli do ataków. Nie udało im się jednak stworzyć poważniejszego zagrożenia dla Antona Svenssona. Szwed na brak pracy nie mógł narzekać, ale strzały te były pozbawione odpowiedniej jakości. Gospodarze starali się odpowiadać groźnymi kontrami, ale momentami przejmowali także inicjatywę. Podobnie jednak, jak we wtorek, w pierwszej tercji nie padła żadna bramka.

Lepsze okazje pojawiły się dopiero w drugiej odsłonie. Wprawdzie najlepszą z nich miał Damian Kapica, ale skrzydłowy Comarch Cracovii nie trafił do pustej bramki. Jednak to gospodarze byli aktywniejsi w ataku i częściej zatrudniali Pieriewozczikowa.

Rozstrzygnięcie dała jednak dopiero trzecia tercja. Więcej sił zachowali na nią przyjezdni, którzy często niepokoili bramkarza “Stalowych Pierników”. Najpierw w znakomitych okazjach pomylili się David Goodwin oraz Tomáš Franek, ale zmiana toru lotu krążka przez Taaviego Tialę w 53. minucie zaskoczyła Svenssona. Gospodarze próbowali wyrównać, ale świetnie spisywał się bramkarz “Pasów”. W 56. minucie po indywidualnym rajdzie wynik podwyższył Richard Nejezchleb. Trener Czuch na półtorej minuty przed końcem wycofał bramkarza, ale i to nie dało rezultatu. Pieriewozczikow utrzymał czyste konto i dał Cracovii wyrównanie w serii.

KH Energa Toruń – Comarch Cracovia 0:2 (0:0, 0:0, 0:2)
0:1 – Taavi Tiala – Dmitrij Kostromitin, Erik Němec (52:03),
0:2 – Richard Nejezchleb – Jiří Gula, Tomáš Franek (55:31)

KH Energa: Svensson – Kozłow, Orłow; Nowożyłow, Fieofanow, Sierguszkin – Szkodienko, Jaworski; Bondaruk, Czwanczikow, Szabanow – Smirnow, Kuzniecow; Elomaa, K. Kalinowski, Saloranta – Gusevas; M. Kalnowski, Rożkow, Osipow oraz Olszewski.

Cracovia: Pieriewozczikow – Dudáš, Ignatowicz; Brynkus, Welsh, Csamangó – Kostromitin, Saukko; Oksanen, Němec, Tiala – Gutwald, Doherty; Murphy, Goodwin, Kapica – Gula, Šaur; Nejezchleb, Ježek, Franek.

Stan rywalizacji (do czterech zwycięstw): 1:1.
Następny mecz: w sobotę w Krakowie (18:30).

PRZEWAGI KLUCZEM DO ZWYCIĘSTWA

Ten mecz wyglądał inaczej niż wczorajszy. Sanoczanie grali znacznie wyżej i częściej zagrażali bramce rywala. Tuż na początku meczu mieli doskonałą sytuację na otwarcie wyniku, ale nie wykorzystali czterominutowej przewagi. To się na nich zemściło, bo w 10. minucie Michael Cichy na raty pokonał Patrika Spěšný’ego i jemu udało się wykorzystać przewagę jednego zawodnika. Przez resztę tej tercji tyszanie mieli więcej z gry, ale świetnie dziś spisywał się sanocki bramkarz.

Sanoczanie po wznowieniu drugiej odsłony zaczęli grę “na stojąco”. To oczywiście mogło przynieść tylko kłopoty… i przyniosło. W 24. minucie Paul Szczechura urwał się obrońcom i z okolic bulika oddał mierzony strzał z nadgarstka, w długi róg bramki, czym pokonał Spěšný’ego. Piętą achillesową gospodarzy, w dzisiejszym meczu były częste dość niepotrzebne wykluczenia. Brak jednego zawodnika zdecydowanie dał się im we znaki w 34. minucie gry, kiedy Eetu Elo zdobył bramkę kontaktową. W 36. minucie mógł być już remis, ale Riku Sihvonen strzelił w słupek.

Trzecia tercja była bardziej zacięta. Goście mieli kilka groźnych okazji, ale bardzo dobrze w defensywie radzili sobie gospodarze. Choć sanoczanie grali dziś dość wysoko, to nie przeszkodziło tyszanom w zdobyciu trzeciej bramki. W 53. minucie, Michael Cichy znalazł się na wprost bramki i mocnym strzałem z nadgarstka pokonał golkipera rywali. Chwilę później Marek Ziętara zdecydował się wziąć czas, ale nic to nie zmieniło, a mistrzowie dowieźli wynik do końca.

GKS Tychy – Ciarko STS Sanok 3:1 (1:0, 1:1, 1:0)
1:0 – Michael Cichy – Patryk Wronka, Paul Szczechura (09:02, 5/4),
2:0 – Paul Szczechura – Alex Szczechura, Michael Cichy (23:56, 5/4)
2:1 – Eetu Elo – Riku Sihvonen, Jesperi Viikilä (33:50, 5/4),
3:1 – Michael Cichy – Paul Szczechura, Alex Szczechura (52:10, 5/4),

GKS Tychy: Murray – Ciura, Novajovský; Dupuy, P. Szczechura, Wronka – Seed, Biro; A. Szczechura, Cichy, Mroczkowski – Pociecha, Kotlorz; Gościński, Komorski, Jeziorski – Bizacki, Martin; Marzec, Rzeszutko, Galant
Trener: Krzysztof Majkowski.

Ciarko STS Sanok: Spěšný – Olearczyk, Rąpała; Strzyżowski, Wilusz, Biały – Kamienieu, Piippo; Elo, Viikilä, Sihvonen – Demkowicz, Florczak; Bukowski, Witan, Dobosz – Ginda, Bar; Łyko, Skokan, Bielec
Trener: Marek Ziętara.

Stan rywalizacji (do czterech zwycięstw): 2:0 dla GKS-u Tychy.
Następny mecz: w sobotę w Sanoku (18:00).

KATOWICZANIE ZDEMOLOWANI NA WŁASNYM LODZIE

Katowiczanie nie będą dobrze wspominali pierwszego meczu ćwierćfinałowego. Niemal od początku mieli problemy z zaistnieniem w meczu. To biało-niebiescy częściej atakowali. To znalazło przełożenie na wynik. Już w 8. minucie Daniił Oriechin zdobył pierwszą bramkę dla swojego zespołu, strzałem pomiędzy parkan, a odbijaczkę. Powiedzmy sobie jasno. Katowiczanie nie istnieli w tej tercji. Dlatego na 5 sekund przed końcem Ryan Glenn podwyższył prowadzenie Re-Plast Unii po kontrataku z okolic bulika.

Druga tercja nie zmieniła obrazu gry. Gospodarze nadal stanowili tylko tło dla rywali. W 22. minucie Teddy Da Costa skarcił hokeistów GieKSy. Oddał on świetny strzał w samo okienko katowickiej bramki. To jednak wciąż było mało dla drużyny gości, którzy w 39. minucie odskoczyli na czterobramkowe prowadzenie za sprawą Gilberta Brulé.

W trzeciej tercji oświęcimianie postawili stempel na zwycięstwie, bo już w 42. minucie skuteczną dobitką popisał się Siemion Garszyn. Później precyzyjnym strzałem pomiędzy parkanami popisał się Eliezer Sherbatov. Chwilę później w przewadze trafił Aleksiej Trandin, a na niecałą minutę przed końcem katowiczan ostatecznie dobił Łukasz Krzemień.

GKS Katowice – Re-Plast Unia Oświęcim 0:8 (0:2, 0:2, 0:4)
0:1 – Daniił Oriechin – Siemion Garszyn, Teddy Da Costa (07:24),
0:2 – Ryan Glenn – Eliezer Sherbatov, Brett McKenzie (19:55),
0:3 – Teddy Da Costa – Siemion Garszyn, Daniił Oriechin (21:21),
0:4 – Gilbert Brulé – Miroslav Zaťko, Ryan Glenn (38:50, 5/4),
0:5 – Siemion Garszyn – Miroslav Zaťko, Daniił Oriechin (41:59),
0:6 – Eliezer Sherbatov – Paul Swindlehurst (51:02),
0:7 – Aleksiej Trandin – Teddy Da Costa, Ryan Glenn (52:50, 5/4),
0:8 – Gregor Koblar – Łukasz Krzemień, Luka Kalan (59:10, 5/4).

GKS Katowice: Šimboch – Kruczek, Wajda; Fraszko, Pasiut, Stiepanow – Marttinen, Franssila; Kuronen, Rohtla, Kubalik – Andersons, Krawczyk; Michalski, Starzyński, Mularczyk – Paszek, Zieliński; Wanat, Nahunko, Adamus
Trener: Andriej Parfionow.

Re-Plast Unia Oświęcim: Saunders (od 31:04 do 34:32 Lipiński) – Pretnar, Swindlehurst; Kalan, Kowalówka, Koblar – Glenn, Luža; Sherbatov, McKenzie, Brulé – Bezuška, Zat’ko; Garszyn, Da Costa, Oriechin – P. Noworyta, M. Noworyta; Trandin, Krzemień, Przygodzki
Trener: Kevin Constantine.

Stan rywalizacji (do czterech zwycięstw): 1:0 dla Re-Plast Unii Oświęcim.
Następny mecz: w czwartek w Katowicach (18:00).

BEZ NIESPODZIANKI W JASTRZĘBIU-ZDROJU. POKAZ SIŁY WYCHOWANKÓW

Jastrzębianie są o krok dalej w ćwierćfinale. W pierwszym meczu z Tauron KH Podhalem Nowy Targ wygrali 2:0. Tempo tego meczu było dość wysokie i mecz naprawdę trzymał w napięciu. Lepiej w mecz weszli gospodarze, którzy w 8. minucie wyszli na prowadzenie za sprawą Dominika Pasia. Wychowanek klubu z Jastrzębia-Zdroju zdobył bramkę, ale… gra toczyła się dalej i to przez prawie trzy minuty, a gdy one upłynęły, sędziowie po wideoanalizie uznali bramkę. Chwilę później mogło być 1:1, ale Bartłomiej Neupauer strzelił w słupek. Mecz ciągle trzymał w napięciu, ale świetnie radzili dziś sobie bramkarze obu drużyn. Strzelecki impas przełamał Kamil Wałęga w 47. minucie meczu. Więcej bramek już nie padło, ale to wystarczyło by jastrzębianie zjechali z lodu z pierwszym skalpem.

JKH GKS Jastrzębie – Tauron KH Podhale Nowy Targ (1:0, 0:0, 1:0)
1:0 – Dominik Paś – Mateusz Bryk (7:31, 4/4),
2:0 – Kamil Wałęga – Dominik Paś (46:36, 5/4).

JKH GKS: Nechvátal – Bryk, Górny; Kasperlík, Rác, Sawicki – Klimíček, Kostek; Urbanowicz, Hovorka, Phillips – Jass, Horzelski; Wałęga, Sołtys, Paś – Michałowski, Ševčenko; Ł. Nalewajka, Wróbel, R. Nalewajka.
Trener: Róbert Kaláber.

KH Podhale: Brykun – Chaloupka, Kubát; Babincew, Vachovec, Kułakou – Jaśkiewicz, Gajor; Hiltunen, Neupauer, Pettersson – Sulka, Mrugała; Bepierszcz, Bryniczka, Švec – P. Wsół, Szurowski; Kapica, Słowakiewicz, Worwa.
Trener: Andriej Gusow.

Stan rywalizacji (do czterech zwycięstw): 1:0 dla JKH GKS-u Jastrzębie.
Następny mecz: w czwartek w Jastrzębiu-Zdroju (18:00).

Ostatnie artykuły