Znajdziesz nas też tutaj:

Wywiady

Klich: Sędziowie „dali ciała” [WIDEO]

Nie milkną echa wczorajszego meczu w Katowicach. Na 35 sekund przed końcem gospodarze zapewnili sobie trzy punkty. Jednak w końcówce meczu, sędziowie mówiąc łagodnie, nie popisali się. Sztab trenerski i zawodnicy mieli ogromne pretensje do arbitrów po końcowej syrenie. 

Sosnowiczanie prowadzili przez dwie tercje 2:0, jednak w trzeciej odsłonie rywale wyprowadzili dwa szybkie ciosy na początku, a ostatni zadali na 35 sekund przed końcem. Mecz jednak mógł się podobać, a kibice z pewnością nie żałowali wydanych pieniędzy na bilety.

– Z gry drużyny jestem zadowolony. Zawodnicy realizowali założenia, które ustaliliśmy na odprawie przedmeczowej. Być może katowiczanom się należało to zwycięstwo. Mieli więcej sytuacji, ale uważam że nam się ten minimum punkt należał. Podjęliśmy walkę, walczyliśmy o każdy centymetr lodu. Mam jednak pretensje do sędziów – stwierdził Grzegorz Klich.

Mateusz Niżnik i Robert Długi nie popisali się we wczorajszym spotkaniu. Stracili kontrolę nad meczem w końcówce, co było widoczne przede wszystkim przez to, że mecz z minuty na minutę się zaostrzał. Szczególne pretensje sosnowiczanie mają o sytuację w 58. minucie. Wtedy Jewgienij Nikiforow zagrał wzdłuż bramki do Aleksandra Wasiljewa, a ten przy oddaniu strzału był faulowany przez Mateusza Bepierszcza. „Bepi” bowiem od góry uderzył kijem w kij rywala i zapobiegł utracie bramki. Sędziowie jednak milczeli.

– Wyszliśmy z kontrą, nasz zawodnik dostał podanie i w momencie oddania strzału był faulowany. Nie wiem dokładnie ile było do końca, ale było to może na dwie minuty do końca. Mielibyśmy przewagę, moglibyśmy wygrać nawet za trzy punkty. Sędziowie tego nie odgwizdali. Następnie to rywale strzelili gola i wygrali za trzy punkty. Uważam, że w takich momentach sędziowie powinni decydować o sprawiedliwości na lodzie. Uważam, że w tym meczu po prostu „dali ciała” – ocenił szkoleniowiec sosnowieckiego Zagłębia.

Żeby tego było mało, po straconej na nieco ponad pół minuty przed końcem bramce, trener gości prosił o czas. Jednak, ku zdziwieniu sosnowiczan sędziowie nie przyznali trzydziestosekundowej przerwy. Byli zmuszeni grać niemal od razu po bramce. Chwilę później Michał Czernik znalazł się w boksie, ale nie przyniosło to żadnego skutku.

– Po straconej trzeciej bramce, krzyczałem do sędziego że chcę wziąć czas, ale arbiter uznał, że boi się podjechać. Nie rozumiem tego. Chciałem czas, chciałem żebyśmy trochę odpoczęli, zagrali bulik tak, jak mieliśmy zagrać w końcówce spotkania, jednak nie było nam to dane – ocenił 41-letni szkoleniowiec.

Po końcowej syrenie zawrzało też na korytarzu. Było widoczne spięcie pomiędzy Grzegorzem Klichem, a sędziami. Nie doszło jednak do eskalacji konfliktu.

– Po meczu chciałem powiedzieć co myślę, i tyle – skwitował trener gości.

Kliknij, by skomentować

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie artykuły