zklepy.pl

Mecz bramkarzy w Sosnowcu. Oświęcimianie górą!

Mnóstwo emocji dostarczyło nam spotkanie Zagłębia Sosnowiec z Unią Oświęcim, gdzie Mikołaj Szczepkowski i Linus Lundin popisali się bardzo wysoką dyspozycją. Ostatecznie, trzy punkty wracają z biało-niebieskimi nad Sołę, choć losy meczu ważyły się do samego końca.

Po pełnym emocji spotkaniu z GKS-em Tychy, które obfitowało w wiele kontrowersji i – jak się okazało – pociągnęło za sobą dalej idące konsekwencje, hokeiści Zagłębia Sosnowiec byli podwójnie zmotywowani, wyjeżdżając na domowy lód przeciwko Re-Plast Unii Oświęcim. W ostatnim ligowym spotkaniu 2023 chcieli godnie pożegnać pełen zawirowań rok, z kolei dla biało-niebieskich była to próba generalna przed Pucharem Polski.

Sosnowiczanie rozpoczęli z wysokiego c. Już w 8. minucie Patryk Krężołek nie po raz pierwszy w trwających rozgrywkach błysnął strzeleckim instynktem i skutecznie przekierował dogranie przed bramkę Linusa Lundina do siatki Unii. Cztery minuty później gospodarzom przyszło jednak bronić się w osłabieniu. Po szybkim przejęciu krążka, oko w oko z szwedzkim golkiperem znalazł się Nikita Bucenko i o włos przegrał ten pojedynek.

Mimo iż podopieczni Piotra Sarnika śmiało poczynali sobie w tercji ofensywnej, tak we własnej strefie brakowało im nierzadko koncentracji. Na niespełna minutę przed końcem pierwszej odsłony, biało-niebiescy zdołali doprowadzić do wyrównania za sprawą Henry’ego Karjalainena.

Energiczne 20 minut spotkania zdecydowanie miało prawo podobać się zgromadzonej publiczności. Druga tercja nie była już jednak tak żywiołowe. Na lodzie zaczęła się wyraźniej zarysowywać przewaga przyjezdnych, którzy mogli objąć prowadzenie w 25. minucie. Ville Heikkinen nie znalazł jednak drogi do niemalże pustej bramki Szczepkowskiego.

Co się odwlecze, to nie uciecze – w 32. minucie Daniel Olsson Trkulja został obsłużony genialnym podaniem Kamila Sadłochy, które nie zostało przecięte przez żadnego z obrońców Zagłębia, a dla doświadczonego napastnika finalizacja tej akcji była jedynie formalnością.

Ostatnia tercja stanowiła z kolei esencję hokeja. Nie zabrakło szans po obydwu stronach tafli, walki od bandy do bandy, a na tapet powrócił ponownie temat postawy sędziów. W 56. minucie Krystian Dziubiński nie zdołał wykorzystać rzutu karnego. Zmarnowana szansa kapitana Unii nie odbiła się jednak na rozstrzygnięciu, gdyż na dwie minuty przed końcem krążek za linię bramkową zdołał wepchnąć Sadłocha.

Podopieczni Piotra Sarnika do końca walczyli o odwrócenie losów, lecz kary nałożone na ich rywali, a także wycofanie dobrze spisującego się Szczepkowskiego nie przybliżyły ich do tego celu.

Zagłębie Sosnowiec – Re-Plast Unia Oświęcim 1:3 (1:1, 0:1, 0:1)
1:0 – Patryk Krężołek – Marek Charvát (7:03),
1:1 – Henry Karjalainen – Kalle Valtola, Ville Heikkinen (18:52, 5/4),
1:2 – Daniel Olsson Trkulja – Kamil Sadłocha (31:25),
1:3 – Kamil Sadłocha – Daniel Olsson Trkulja, Carl Ackered (57:59).

Zagłębie: Szczepkowski – Stadel, Šaur; Szturc, Valtola, Krężołek – Charvát, Andrejkiw; Menc, Tyczyński, Nahunko – Naróg, Kotlorz; Lindgren, Bucenko, Karasiński – Krawczyk, Stojek; Bernacki, Kozłowski, Sikora.
Trener: Piotr Sarnik.

Unia: Lundin – Ackered, Diukow; Dziubiński, Olsson Trkulja, Sadłocha – Valtola, Uimonen; Ahopelto, Heikkinen, Karjalainen – Bezuska, Jākobsons; Denyskin, Krzemień, S. Kowalówka – Noworyta, Prokopiak; Prusak, Wanat, Łoza.
Trener: Nik Zupančič.

Najnowsze artykuły

PZU Podhale. Dwa powroty i kolejna kontuzja

Mikołaj Pachniewski

Bizub nie uchronił Podhala przed porażką. GieKSa z trzema punktami

Osiem porażek z rzędu. Kibice mają dość

Redakcja

Zostaw komentarz