MŚ Elity – Kanada i Finlandia w finale!

Emocji było co niemiara, ale ostatecznie wiemy, że reprezentacja Kanady wygrała z reprezentacją Stanów Zjednoczonych. Natomiast w drugiej parze, Finowie byli minimalnie lepsi od Niemców.

Klasyk dla Kanady

Kolejna odsłona hokejowego klasyku przyniosła nam dość sensacyjny rezultat. Przed meczem mało kto stawiał na Kanadyjczyków, jednak to właśnie oni mogą świętować awans do finału.

W mecz lepiej weszli hokeiści spod znaku klonowego liścia. Sean Walker oddał strzał na bramkę, bramkarz odbił przed siebie, a krążek trafił do Brandona Pirriego, któremu pozostało tylko posłać gumę do bramki. Mimo szybkiego objęcia prowadzenia, Amerykanie nie poddawali się i na dwie minuty przed końcem pierwszej odsłony, Colin Blackwell przekierował strzał Christiana Wolanina, czym kompletnie zaskoczył Darcy’ego Kuempera.

Bohaterem Kanadyjczyków został Andrew Mangiapane. Najpierw w 25. minucie wykorzystał zamieszanie pod bramką Calvina Petersena i dał swojej drużynie prowadzenie. Następnie w 41. minucie napastnik Calgary Flames wykorzystał sytuację sam na sam i posłał krążek tuż obok bramkarza. Amerykanie walczyli i trzy minuty później Sasha Chmelevski z bliskiej odległości pokonał bramkarza. Końcówka była bardzo emocjonująca, a trener Jack Capuano zdecydował się na wpuszczenie szóstego zawodnika. Justin Danforth jednak posłał gumę do pustej bramki i pogrzebał wszelkie nadzieje reprezentantów Stanów Zjednoczonych.

USA – Kanada 2:4 (1:1, 0:1, 1:2)
0:1 – Pirri – Walker – Paul (02:02),
1:1 – Blackwell – Wolanin – Labanc (17:17),
1:2 – Mangiapane – Brown (24:15),
1:3 – Mangiapane – Brown – Kuemper (40:46),
2:3 – Chmelevski – Rooney – Mackey (43:36),
2:4 – Danforth – Paul (59:36, do pustej bramki).

Finowie blisko obrony tytułu

Obrońcy tytułu Mistrza Świata pokonali w drugim półfinale reprezentację Niemiec. Dobra gra w obronie wystarczyła, by pokonać naszych zachodnich sąsiadów. Finowie otworzyli wynik meczu w 14. minucie gry, kiedy to Iiro Pakarinen oddał strzał na bramkę, z którym Mathias Niederberger nie powinien mieć problemów. Po jego niepewnej interwencji krążek znalazł się za linią bramkową. Tuż przed końcem pierwszej odsłony Hannes Björninen posłał gumę pomiędzy parkany niemieckiego bramkarza i do szatni na pierwszą przerwę, Finowie zeszli z dwubramkową zaliczką.

W drugiej tercji Niemcy nieco bardziej przycisnęli. Udało im się nawet zdobyć bramkę kontaktową. Matthias Plachta podczas gry w przewadze strzelił z klepy z linii niebieskiej, czym kompletnie zaskoczył Jussiego Olkinuorę. Syn Jacka Płachty był dziś bardzo aktywny i często zagrażał bramkarzowi reprezentacji Finlandii.

W trzeciej tercji to Niemcy częściej byli przy krążku i oddawali więcej strzałów, w końcu musieli gonić wynik. Bohaterem meczu mógł zostać Markus Eisenschmid. Niemiecki napastnik miał przed sobą pustą bramkę, będąc dosłownie tuż przy niej, ale nie trafił w krążek. Chwilę później sędzia nałożył na niego karę za niesportowe zachowanie, gdyż miał on nieprzepisowo powalić Atte Ohtamaę. Można powiedzieć, że powiało trochę standardami sędziowania rodem z PHL. Szwedzcy sędziowie oprócz kary dla Niemca, nałożyli też karę na Fina, który ich zdaniem… symulował. Wynik meczu nie zmienił się. Niemcy mimo ogromnego wysiłku nie znaleźli drugi raz drogi do bramki.

Czeka nas zatem powtórka z 2019 roku w finale, kiedy to Finlandia zmierzyła się z Kanadą. Wtedy lepsi byli zawodnicy ze Skandynawii.

Finlandia – Niemcy 2:1 (2:0, 0:1, 0:0)
1:0 – Pakarinen – Lundell, Kaski (13:50),
2:0 – Björninen – Anttila (18:55),
2:1 – Plachta – Seider (31:03,5/4).