Znajdziesz nas też tutaj:

PHL

Podsumowanie 21. kolejki! Mistrz zdeklasowany, mamy nowego lidera! (SKRÓTY WIDEO)

Działo się sporo w niedzielny wieczór. W Tychach nastąpiła zmiana lidera. Oświęcimianie nie dali szans rywalom. Natomiast w Katowicach było blisko sensacji. Emocji nie brakowało również w Krakowie oraz Nowym Targu.

TYSZANIE ZDEKLASOWANI, JASTRZĘBIANIE LIDEREM
GKS Tychy podejmował u siebie JKH GKS Jastrzębie, a więc był to mecz o fotel lidera. Wśród tyszan zabrakło tylko Petera Novajovský’ego, który od dłuższego czasu narzeka na uraz pachwiny. Początek meczu należał do drużyny gości. Radosławowi Sawickiemu wystarczyły 22 sekundy, by przekierować strzał tuż przed Johnem Murrayem, tym samym otwierając wynik spotkania. Warto dodać, że był to pierwszy strzał w meczu! Tyszanie jednak nie poddawali się, bo już dwie minuty później mieliśmy remis, kiedy to w sytuacji sam na sam zimną krew zachował Jean Dupuy, pokonując bramkarza rywali. Trójkolorowi poszli za ciosem. W 6. minucie, w dwójkowej akcji Michaela Cichego z Mateuszem Gościńskim, ten drugi wykorzystał dogodną sytuację, kierując krążek do siatki. Od tego momentu dla gospodarzy było już tylko gorzej. W 11. minucie Roman Rác oddał świetny strzał w długi róg. Chwilę później Marek Hovorka dał swojej drużynie prowadzenie, na raty pokonując “Jaśka Murarza”. Kolejne ciosy zadawali tylko podopieczni Roberta Kalabera. W 26. minucie Mateusz Bryk dobił krążek do bramki. Trzeba przyznać, że John Murray był dziś cieniem samego siebie. Nie pomógł dziś drużynie. W 31. minucie Martin Kasperlik pokonał bramkarza reprezentacji Polski w sytuacji sam na sam. Fatalny błąd przy tej sytuacji popełnił Ladislav Havlik, który zamiast gonić napastnika… wywrócił się. Trener Krzysztof Majkowski próbował jeszcze ratować sytuację, biorąc czas w 57. minucie meczu i dość wcześnie ściągając golkipera do boksu. Posypały się jednak wykluczenia na tyskich hokeistów i zamiast atakować musieli się bronić. To skrzętnie wykorzystał Marek Hovorka, pokonując Johna Murraya. Chwilę później defensywa mistrzów Polski i John Murray tak się pogubili, że Dominik Jarosz z łatwością zdobył siódmą bramkę dla swojego zespołu.

– Mimo wysokiego wyniku, tyszanie postawili poprzeczkę wysoko. Gdyby nie te osłabienia, które sporo sił kosztowały tyszan, to na pewno byłoby ciężej. Nie myśleliśmy o tym, jaki będzie wynik na koniec. Można śmiało stwierdzić, że graliśmy z minuty na minutę. Przed tym meczem wiedzieliśmy, że jest to starcie za sześć punktów. Dlatego na pewno cieszy nas to, że objęliśmy fotel lidera. Nie można jednak powiedzieć, że mamy patent na mistrzów Polski. GKS Tychy to bardzo ciężki przeciwnik i w każdym meczu przeciwko nim, będzie ciężko – powiedział nam po meczu Radosław Sawicki.

Jak udało nam się dowiedzieć, do Tychów już we wtorek na testy przyjedzie nowy obrońca. Tyszanie mają niedobór defensorów, więc decyzja jak najbardziej trafna.

GKS Tychy – JKH GKS Jastrzębie 2:7 (2:3, 0:2, 0:2)
0:1 Radosław Sawicki – Martin Kasperlík (00:22)
1:1 Jean Dupuy – Jarosław Rzeszutko, Patryk Kogut (02:18)
2:1 Mateusz Gościński, Michael Cichy (05:04, 4/5)
2:2 Roman Rác (10:50)
2:3 Marek Hovorka – Zackary Phillips (11:14)
2:4 Mateusz Bryk – Radosław Sawicki, Martin Kasperlík (25:04)
2:5 Martin Kasperlík – Roman Rác (30:19)
2:6 Marek Hovorka (59:02, 5/3)
2:7 Dominik Jarosz – Radosław Nalewajka, Marcin Horzelski (59:50, 4/3)

GKS Tychy: Murray – Havlík, Kotlorz; Gościński, Komorski, Wronka – Seed, Bizacki; Dupuy, Rzeszutko, Marzec – Ciura, Pociecha; Szczechura, Cichy, Mroczkowski – Krzyżek, Kogut; Witecki, Galant, Jeziorski.
Trener: Krzysztof Majkowski.

JKH GKS Jastrzębie: Nechvátal – Bryk, Górny; Sawicki, Rác, Kasperlík – Kostek, Klimíček; Wróbel, Hovorka, Phillips – Jass, Horzelski; R. Nalewajka, Wałęga, Paś – Gimiński, Michałowski; Pelaczyk, Jarosz, Ł. Nalewajka.
Trener: Róbert Kaláber.

MVP: Patrik Nechvátal

STARCIE W CIENIU KONTUZJI BRAMKARZY I… STRANIERI
Zanim przejdziemy do właściwego podsumowania meczu, rzućmy okiem na składy obydwu drużyn. Po stronie toruńskiej masa -owów, w Krakowie natomiast czesko-fińsko-kanadyjsko-amerykańsko-angielska mieszanka (nie)wybuchowa. Łącznie 29 cudzoziemców. Cóż, takie już uroki ligi open. Na rozliczenia przyjdzie jeszcze czas. Nadmieńmy tylko, że “Stalowe Pierniki” mają na swoim koncie 3 porażki z rzędu, a Cracovia wciąż tkwi na 7. miejscu w tabeli. Lepiej w to spotkanie weszli krakowianie, którzy za sprawą Damiana Kapicy otworzyli wynik meczu. Chwilę potem groźnej kontuzji doznał jednak Petrásek, który musiał opuścić lód. Robert Kowalówka fatalnie przywitał się z lodem, tracąc gola ponad 20 sekund później. Andriej Czwanczikow nie pozostawił mu szans, po świetnej kontrze wyprowadzonej przez Gleba Bondaruka i Michaiła Szabanowa. Druga bramka “Stalowych Pierników” była efektem braku dyscypliny w szeregach gospodarzy. W jednej akcji dwóch przewinień dokonał Dawid Musioł, a sędziowie wlepili mu łącznie 4 minuty karne. Kiedy Taylor Doherty wyciął przeciwnika, było jasne, że goście nie mogą zmarnować takiej okazji. Adrian Jaworski rozwiał wszelkie wątpliwości potężnym uderzeniem sprzed niebieskiej, nie dając szans Kowalówce. W ostatnich sekundach pierwszej tercji pogubili się natomiast, a w krótkim odstępie czasu na ławkę kar odesłani zostali Jegor Rożkow, Artiom Smirnow oraz Dmitrij Kozłow. Ekipa ze stolicy województwa małopolskiego nie wykorzystała tej szansy, ale do wyrównania doprowadził Dawid Musioł, po kapitalnym zagraniu Josepha Widmara. Trzecia tercja miała okazać się decydująca, a w niej korzystniej zaprezentowali się podopieczni Rudolfa Roháčka. Najpierw cios zadał debiutujący Luke Ferrara. Następnie torunianie stanęli przed drugą okazją w podwójnej przewadze, całkowicie ją jednak zaprzepaścili. Kiedy Sebastian Brynkus ustalił wynik meczu, jego drużyna broniła się grając z jednym zawodnikiem mniej, było już jasne, że 3 punkty zostaną w grodzie Kraka. To nie był jednak koniec pecha Torunia. Na niecałe 2 minuty przed końcową syreną kontuzji doznał Anton Svensson, który już niebawem przejdzie szczegółowe badania.

Comarch Cracovia – KH Energa Toruń 4:2 (1:2, 1:0, 2:0)
1:0 – Damian Kapica – Taavi Tiala, Erik Němec (4:40),
1:1 – Andriej Czwanczikow – Gleb Bondaruk, Michaił Szabanow (8:32),
1:2 – Adrian Jaworski – Michaił Szabanow, Konsta Jaakola (13:53, 5/3),
2:2 – Dawid Musioł – Joseph Widmar, Filip Drzewiecki (33:13),
3:2 – Luke Ferrara – Štěpán Csamangó (47:17),
4:2 – Sebastian Brynkus – Joseph Widmar (55:53, 5/4).

MVP: Joseph Widmar.

Comarch Cracovia: Petrásek (od 8:06 Kowalówka) – Gula, Šaur; Tiala, Němec, Kapica – Musioł, Dudaš; Franek, Ježek, Nejezchleb – Doherty, Gutwald; Brynkus, Widmar, Drzewiecki – Szurowski, Bezwiński, Csamangó, Ferrara.
Trener: Rudolf Roháček.

KH Energa Toruń: Svensson (od 58:27 Studziński) – Szkodienko, Kozłow; Saloranta, K. Kalinowski, M. Kalinowski – Podsiadło, Smirnow; Osipow, Fieofanow, Sierguszkin – Gusevas, Kuzniecow; Bondaruk, Czwanczikow, Szabanow – Jaworski, Skólmowski; Olszewski, Rożkow, Jaakola.
Trener: Juryj Czuch.

MVP: Joseph Widmar.

WYMĘCZONE ZWYCIĘSTWO

Prawdziwą mordęgę przeżywali hokeiści GKS-u Katowice w starciu ze Stoczniowcem Gdańsk. Rozpoczęło się dobrze dla przyjezdnych, bo w 8. minucie Macieja Miarkę pokonał Michał Rybak, dobijając strzał swojego brata bliźniaka. Chwilę później mogło być 0:2, ale tym razem strzał Michała Rybaka złapał bramkarz “GieKSy”. To tylko pobudziło miejscowych do żywiołowych ataków, ale świetnie dysponowany był Michał Kieler, który zdołał interweniować przy znakomitych próbach Dariusza Wanata, Patryka Krężołka, czy Bartosza Fraszki. Gospodarze dopięli swego dopiero w drugiej partii, gdy to podczas gry w liczebnej przewadze, reprezentacyjnego golkipera pokonał Krężołek. Dominacja podopiecznych Andrieja Parfionowa trwała w najlepsze, ale katowiczanie razili nieskutecznością i nie potrafili wykorzystać dogodnych szans. Na początku trzeciej tercji groźnie zrobiło się pod bramką Miarki, ale młody bramkarz GKS-u zdołał interweniować przy uderzeniu Krystiana Mocarskiego, które powinno dać gościom ponowne prowadzenie. Kilka minut później doskonałą okazję miał Dzmitryj Bandarenka, ale nie pokonał on w sytuacji sam na sam katowickiego golkipera. Niewykorzystane sytuacje się zemściły i swoją drugą bramkę strzelił Patryk Krężołek, wykorzystując błąd Michała Kielera, który przepuścił krążek między parkanami. Mimo wielu okazji, taki stan rzeczy utrzymywał się do ostatnich sekund, a goście zagrali va banque i wprowadzili do gry szóstego zawodnika. Ten manewr nie okazał się jednak skuteczny, a do pustej bramki nie trafił Bartosz Fraszko i spotkanie zakończyło się skromnym zwycięstwem “GieKSy”. Okazja do rewanżu już w poniedziałek, gdyż o 18:30 oba zespoły rozegrają zaległy mecz 12. kolejki.

GKS Katowice – GKH Stoczniowiec Gdańsk 2:1 (0:1, 1:0, 1:1)
0:1 Michał Rybak – Maciej Rybak, Stanisław Drozd-Niekurzak (07:36)
1:1 Patryk Krężołek – Grzegorz Pasiut, Maciej Kruczek (22:13, 5/4)
2:1 Patryk Krężołek – Patryk Wajda, Maciej Kruczek (48:17)

GKS Katowice: Miarka – Kruczek, Wajda; Krężołek, Pasiut, Fraszko – Andersons, Paszek; Michalski, Starzyński, Nahunko – Franssila, Krawczyk; Adamus, Rohtla, Wanat – Zieliński, Schmidt oraz Skrodziuk, Mularczyk.
Trener: Andriej Parfionow.

GKH Stoczniowiec: Kieler – Mateusz Rompkowski, Wala; Vítek, Mocarski, Zając – Lehmann, Leśniak; Bandarenka, Pesta, Wołoszyk – Maciejewski, Liśkiewicz; Maciej Rybak, Drozd-Niekurzak, Michał Rybak – Kruk, Żurauski; Drąg, Sadowski, Niedźwiecki.
Trener: Krzysztof Lehmann.

MVP: Patryk Krężołek.

DOMOWA SERIA TRWA NADAL

Tauron Podhale Nowy Targ pokonując Zagłębie Sosnowiec odniosło siódme z rzędu domowe zwycięstwo. Rozpoczęło się dobrze dla “Górali”, bo w 11. minucie Michała Czernika pokonał Adrian Gajor, strzelając bramkę “od zakrystii”. Wynik podwyższył w 18. minucie Alexander Pettersson, zmieniając tor lotu krążka po uderzeniu Petra Chaloupki. Druga tercja była jednak remisowa i zarazem bezbramkowa, chociaż groźniejsze akcje mieli przyjezdni. Nie potrafili jednak oni znaleźć sposobu na Przemysława Odrobnego. Sosnowiczanie panowali także na tafli na początku ostatnich 20 minut, gdy mocno nacierali na bramkę “Wiedźmina”. Jednak w 46. minucie fatalny błąd popełnił Szymon Luszniak, skierowując krążek do własnej bramki i było 3:0. Minęła minuta i dwie sekundy i na 4:0 podwyższył Pettersson, a wynik spotkania w 49. minucie ustalił Alan Łyszczarczyk. Warto nadmienić, że niechlubny licznik porażek Zagłębia wciąż tyka. Obecnie to 14 porażek z rzędu. Natomiast pierwsze czyste konto w rozgrywkach zachował Przemysław Odrobny.

Tauron Podhale Nowy Targ – Zagłębie Sosnowiec 5:0 (2:0, 0:0, 3:0)
1:0 Adrian Gajor – Robert Mrugała, Mateusz Bepierszcz (09:50)
2:0 Alexander Pettersson – Petr Chaloupka, Bartłomiej Neupauer (17:43)
3:0 Alan Łyszczarczyk – Maciej Sulka (45:04)
4:0 Alexander Pettersson – Timo Hiltunen, Bartłomiej Neupauer (46:06)
5:0 Alan Łyszczarczyk (48:25)

Podhale: Odrobny – Jaśkiewicz, Sulka; Švec, Vachovec, Bepierszcz – Mrugała, Gajor; Pettersson, Neupauer, Hiltunen – Chaloupka, Wsół; Worwa, Słowakiewicz, Bochnak – Wsół oraz Łyszczarczyk.

Zagłębie: Czernik – Ļeščovs, Syrojeżkin; Nikiforow, Dubinin, Baszyrow – Luszniak, T. Kozłowski; Bombardier, Sikora, Rybczik – Domogała, Naróg; Bernacki, Blanik, Smal – Opiłka, Khoperia; Kulas, Rutkowski, Stojek.
Trener: Grzegorz Klich.

MVP: Przemysław Odrobny.

PEWNE ZWYCIĘSTWO OŚWIĘCIMIAN. POSZUKIWANA DEFENSYWA SANOCZAN!

Można już to śmiało napisać. Re-Plast Unia wychodzi z kryzysu. Po dobrym, ale przegranym meczu z GKS-em Tychy, przyszło im grać z o wiele niżej notowanym rywalem, czyli Ciarko STS-em Sanok. O ile sanoczanie są znani w tym sezonie z dobrze zorganizowanej gry w defensywie, tak dziś kompletnie nie było tego widać. W 16. minucie meczu biało-niebiescy, wygrali wznowienie, a krążek przejął Peter Bezuška, który oddał strzał w światło bramki. Patrik Spěšný odbił to uderzenie, ale jego koledzy z obrony tylko biernie przyglądali się jak Łukasz Krzemień zmieścił krążek w siatce. W 22. minucie fatalne zachowanie obrońców gości znów dało o sobie znać. Luka Kalan zauważył, że bramkarz rywali jest zasłonięty przez jednego z kolegów. Oddał więc strzał, nie dając większych szans golkiperowi przyjezdnych, który może mieć spore pretensje do swoich kolegów, że nikt się nie zajął napastnikiem gospodarzy, stojącym tuż przed nim. W 30. minucie Patrik Luža miał sporo miejsca i oddał strzał z linii niebieskiej. Bartosz Florczak był przy Siemionie Garszynie zasłaniającym pole widzenia, ale postanowił nic nie robić z tym faktem, więc Spěšný kolejny raz nie mógł liczyć na wsparcie defensywy. Strzelaninę zakończył Aleksiej Trandin, który z łatwością minął bramkarza i dołożył czwartą bramkę. Podsumowaniem tego meczu może być sytuacja z 54. minuty kiedy to sanocki bramkarz, zjeżdżając do boksu zderzył się i przewrócił z kolegą zespołu.

Re-Plast Unia Oświęcim – Ciarko STS Sanok 4:0 (1:0, 2:0, 1:0)
1:0 – Łukasz Krzemień – Peter Bezuška (15:10),
2:0 – Luka Kalan – Patrik Luža (22:36, 5/4),
3:0 – Patrik Luža – Teddy Da Costa, Siemion Garszyn (29:16),
4:0 – Aleksiej Trandin – Daniił Oriechin, Miłosz Noworyta (52:26).

Re-Plast Unia: Saunders – Luža, Glenn S. Kowalówka, Kalan, Koblar – Zaťko, Bezuška; Garszyn, Da Costa, Oriechin – M. Noworyta, P. Noworyta; Sherbatov, Trandin, Przygodzki – Piotrowicz, Krzemień, Malicki oraz Prusak.
Trener: Kevin Constantine.

Ciarko STS: Spěšný – Olearczyk, Rąpała; Strzyżowski, Wilusz, Filipek – Kamieniu, Piippo; Bukowski, Viikilä, Sihvonen – Demkowicz, Biłas; Skokan, Ginda, Witan – Glazer, Florczak; Dobosz, Fus, Łyko.
Trener: Marek Ziętara

MVP: Clarke Saunders.

Ostatnie artykuły