Znajdziesz nas też tutaj:

PHL

Śląskie drużyny skutecznie nadrobiły zaległości

W dwóch meczach zaległych poznaliśmy zwycięzców. W Katowicach, miejscowa “GieKSa” zdobyła komplet punktów, a w Jastrzębiu obeszło się bez sensacji. Jastrzębianie po dzisiejszym zwycięstwie wskoczyli na pozycję wicelidera tabeli Polskiej Hokej Ligi.

Zwycięska pierwsza tercja

GKS Katowice podejmował na własnym lodzie Tauron Podhale Nowy Targ. O ile pierwsza tercja była bardzo ciekawa, o tyle kolejne dwie pozostawiły wiele do życzenia. Od pierwszych minut można było zauważyć ogromne zaangażowanie z obu stron. Widzieliśmy kilka składnych akcji, ale z czasem coraz mocniej dominowali gospodarze. Potwierdzili to bramką w 11. minucie kiedy Bartosz Fraszko podczas gry w przewadze, otworzył wynik spotkania z bliskiej odległości. Osiem minut później, Patryk Krężołek podwyższył wynik spotkania na 2:0. Było to zasłużone prowadzenie. W 30. minucie idealną wręcz okazję do zniwelowania strat do rywala miał Alan Łyszczarczyk. Reprezentant Polski dostał krążek przed bramkę, a Juraj Šimboch był za nią, a napastnik “Szarotek” uderzył bez przyjęcia… nad bramką. Kto wie jak skończyłby się ten mecz dla nowotarżan, gdyby nie to fatalne pudło. Katowiczanie jednak do końca kontrolowali przebieg spotkania i nie oddali ciężko wywalczonego prowadzenia. Trzy punkty dla katowiczan są bardzo ważne w kontekście walki o awans do Pucharu Polski. Mają jednak jeszcze dwa mecze zaległe. Trzeba za ten mecz szczególnie wyróżnić bramkarza gospodarzy, bo poza jednym (ale niewykorzystanym) błędem spisał się naprawdę bardzo dobrze. Efektem jego postawy jest czyste konto.

GKS Katowice – Tauron Podhale Nowy Targ 2:0 (2:0, 0:0, 0:0)
1:0 – Bartosz Fraszko – Patryk Krężołek, Grzegorz Pasiut (10:39, 5/4),
2:0 – Patryk Krężołek – Bartosz Fraszko, Grzegorz Pasiut (18:10).

MVP: Juraj Šimboch

 

Nokaut w trzeciej tercji

Niespodzianki nie było. Ambitna drużyna GKH Stoczniowca Gdańsk, nie dała rady drużynie JKH GKS Jastrzębie. Gospodarze w pierwszej odsłonie mieli problem ze zwieńczeniem akcji bramkowej. Jednak Radosław Sawicki przetarł szlaki swoim kolegom i to on otworzył wynik meczu. Krótko po rozpoczęciu drugiej odsłony Marek Hovorka podwyższył prowadzenie, równo z końcem kary Mateusza Rompkowskiego. Na kolejne bramki musieliśmy poczekać do trzeciej tercji, a mianowicie 48. minuty. Łukasz Nalewajka wykończył z bliskiej odległości dobrą, zespołową akcję. Od 55. minuty nadeszło prawdziwe tąpnięcie na jastrzębskiej hali. Najpierw Roman Rác pokonał bramkarza, technicznym uderzeniem z bliska. Następnie w 56. minucie Mateusz Bryk nie dał szans Wiktorowi Solińskiemu strzałem z nadgarstka. A dwie minuty później, krążek przedarł się przez parkany gdańskiego golkipera i wpadł za linię bramkową po strzale Marcina Horzelskiego. Tym samym jastrzębianie wrócili na drugą pozycję w tabeli. Natomiast drużyna “Stoczni” jest najgorszą drużyną w lidze, bez ani jednego punktu i nic nie wskazuje na to by miało się to zmienić. Za ten jednostronny mecz, warto pochwalić Macieja Urbanowicza, który aż czterokrotnie wpisał się do protokołu, notując cztery asysty.

JKH GKS Jastrzębie – GKH Stoczniowiec Gdańsk 6:0 (1:0, 1:0, 4:0)
1:0 – Radosław Sawicki – Maciej Urbanowicz, Marek Hovorka (16:43),
2:0 – Marek Hovorka – Maciej Urbanowicz, Roman Rác (21:07),
3:0 – Łukasz Nalewajka – Maciej Urbanowicz, Kamil Górny (47:14),
4:0 – Roman Rác – Martin Kasperlík (53:54, 4/5),
5:0 – Mateusz Bryk – Roman Rác, Kamil Górny (55:02, 4/5),
6:0 – Marcin Horzelski – Kamil Wróbel, Maciej Urbanowicz (57:01).

MVP: Maciej Urbanowicz.

Ostatnie artykuły