zklepy.pl

“Święta Wojna” wyłoni kolejnego finalistę. Kto zagra w wielkim finale?

Re-Plast Unia Oświęcim i GKS Tychy to kolejna para półfinalistów Pucharu Polski. Obie drużyny nie spotykają się w ramach tego turnieju po raz pierwszy. Przez ostatnie dziesięć lat ekipy te zachodziły sobie za skórę niejednokrotnie. Kto zwycięży tym razem?

Wyrównana rywalizacja

Od 2010 roku, „Święta Wojna” w Pucharze Polski odbywała się cztery razy. W 2012 roku, kiedy jeszcze rozgrywane były ćwierćfinały, GKS Tychy pokonał wówczas drużynę Aksam Unii Oświęcim 2:1. Na kolejne spotkanie tej pary przyszło nam czekać do 2019 roku. Biało-niebiescy wzięli rewanż na rywalach i wygrali 3:2 po rzutach karnych. Nie trzeba było długo czekać na kolejną potyczkę obu drużyn, bo już rok później znów lepsza okazała się być Unia. W rozgrywanym w Tychach Pucharze Polski, oświęcimianie wygrali 3:1. Rok temu jednak doszło do spotkania GKS-u Tychy z Re-Plast Unią Oświęcim, ale już w finale. Tym razem znów górą byli jednak tyszanie, pokonując rywali 3:1 i zdobywając trofeum po raz dziewiąty. Bilans jest zatem remisowy. Dwa razy wygrała drużyna z Oświęcimia i tyle samo ekipa z Tychów.

Równie zacięta rywalizacja jest w tegorocznych rozgrywkach ligowych. Zespoły spotkały się trzykrotnie. Same mecze były bardzo wyrównane. W pierwszym meczu górą byli biało-niebiescy (4:2), jednak w dwóch kolejnych to tyszanie mogli cieszyć się ze zwycięstwa. O zwycięstwie decydowała jednak jedna bramka (2:1 po dogrywce i 5:4).

Jeśli przyjrzymy się najlepszym zawodnikom, to tu też różnice punktowe są niewielkie. Alan Łyszczarczyk zajmujący pierwsze miejsce w klasyfikacji kanadyjskiej zgromadził na swoim koncie 37 punktów (10G+27A). Daniel Olsson Trkulja zajmuje trzy pozycje pod „Łyżką”. 29 punktów daje mu 4. lokatę. Zdobył on 13 goli i 16 razy zanotował asystę.

Zwycięska ścieżka

Zarówno Re-Plast Unia Oświęcim, jak i GKS Tychy mogą pochwalić się serią zwycięstw w ostatnim czasie. Oświęcimianie to najlepsza drużyna grudnia. Nie przegrała bowiem ani jednego meczu w tym miesiącu. Ich ostatnia porażka przypada na 26 listopada z… GKS-em Tychy. W grudniu jednak, biało-niebiescy pokonali takie drużyny jak Comarch Cracovia (9:2), Marma Ciarko STS Sanok (4:3), KH Energa Toruń (3:2) i Zagłębie Sosnowiec (3:1). Najlepszy okres dla podopiecznych Nika Zupančiča przypada jednak na przełom września i października. Wtedy oświęcimianie wygrali pięć spotkań z rzędu. Nie jest jednak powiedziane, że już jutro ten bilans wygranych meczów z rzędu zostanie poprawiony.

Tyszanie po kiepskim początku sezonu wrócili na właściwy tor. Pomogła w tym też zmiana trenera. Andrieja Sidorienkę zastąpił na stanowisku Pekka Tirkkonen i wydaje się że zmiana ta była świetną decyzją. Trójkolorowi zanotowali progres nie tyle w grze, co po prostu w formie. Mecze w ich wykonaniu nie były rewelacyjne, ale nie pomagały też urazy, które wykluczały kolejnych zawodników. Nie przeszkodziło to jednak w tym, by GKS Tychy ostatnio wygrały aż dziesięć meczów z rzędu.

Moc indywidualności

Patrząc na indywidualne popisy i formę poszczególnych zawodników to trzeba przyznać, że to Unici są w lepszym położeniu. Zacznijmy może od kapitana. Krystian Dziubiński długo leczył kontuzję, ale cierpliwość sztabu szkoleniowego się opłaciła. Popularny „Dziubek” niemal z marszu zaczął regularnie punktować i znów stał się liderem zespołu. Może to budzić podziw, tym bardziej po tak długiej absencji.

Nie można też zapominać o Danielu Olssonie Trkulji. Szwed może popisać się wysoką skutecznością. Jak pisaliśmy już wyżej, zajmuje czwartą lokatę w klasyfikacji kanadyjskiej i jest najskuteczniejszym zawodnikiem w zespole Re-Plast Unii Oświęcim.

Na wyróżnienie zasługuje też fiński tercet. Henry Karjalainen, Erik Ahopelto i Ville Heikkinen tworzą solidną grupę zawodników. Patrząc na ich grę, można stwierdzić iż czasem rozumieją się bez słów. Mogą oni stanowić ciężki orzech do zgryzienia dla rywali z Tychów.

W tym sezonie do bramki wrócił Linus Lundin. Szwed jednak lepsze mecze przeplata z tymi gorszymi. Trzeba jednak przyznać, że więcej na jego koncie jest tych w których broni przynajmniej solidnie. Nie jest to jednak mur nie do przebicia. Trudno jednak przewidzieć, jak zachowa się w meczu o wysoką stawkę. Podczas swojej przygody w Re-Plast Unii Oświęcim nie zagrał bowiem w meczu „o coś” z powodu kontuzji. Teraz ma szansę na udowodnienie swojej wartości. Dodajmy, że to najlepszy bramkarz w lidze pod względem statystyk.

Tyszanie też mają w swoich szeregach solidnych zawodników. Zacznijmy może od Alana Łyszczarczyka. Reprezentant Polski zachowuje wysoką dyspozycję od początku sezonu. Punktuje niemal w każdym meczu, co pozwala mu zachować pierwszą pozycję w klasyfikacji kanadyjskiej. Ponadto cechuje się niebagatelną techniką i przeglądem sytuacji.

Do gry wrócił ostatnio też trapiony kontuzjami Filip Komorski. Kapitan GKS-u Tychy nie zapomniał jak zdobywać bramki. Po powrocie do składu rozegrał dwa mecze i na swoim koncie zgromadził trzy gole i asystę. Filip Komorski w wysokiej formie może stanowić sporą wartość dla drużyny.

Nie można też zapominać o Bartłomieju Jeziorskim będącym najlepszym strzelcem (wspólnie z Alanem Łyszczarczykiem). Popularny „Jezior” potrafi powalczyć przy bandzie, dobrze rozegrać akcję, ale też znaleźć się w dobrym miejscu i w dobrym czasie i zaskoczyć golkipera rywala swoim strzałem.

GKS Tychy w tym sezonie „słynie” ze szczelnej defensywy. Zarządza nią skutecznie Tomáš Fučík. Czeski bramkarz starający się o polski paszport, dość długo wchodził w sezon. Na początku zdarzały mu się wpadki. Im więcej jednak rozegrał meczów, tym bardziej się rozkręcał. Na chwilę obecną jest drugim najlepszym bramkarzem w lidze patrząc czysto statystycznie. Bramkarz trójkolorowych przeżywa ostatni dobry okres i zdążył nawet zadebiutować w reprezentacji Polski.

Kto w finale?

W ostatnich latach, na tym etapie lepsza była drużyna z Oświęcimia. Tyszanie jednak to starzy wyjadacze w tych rozgrywkach. Obie drużyny co roku walczą o najwyższe cele. Puchar Polski jednak to od lat „oczko w głowie” tyskich hokeistów. Wygrywali to trofeum najwięcej razy w historii bo aż dziewięć razy. Oświęcimianie po raz ostatni triumfowali równo dwadzieścia lat temu. W 2003 roku dla Unii grali jeszcze tacy zawodnicy jak Sebastian Gonera, Adrian Parzyszek, Mariusz Puzio czy Waldemar Klisiak.

Drużyna z Oświęcimia po zmianach strukturalnych, czyli od początku istnienia Re-Plast Unii Oświęcim mierzy wysoko. Trudno odmówić tej ekipie ambicji. Brakuje jednak tego ostatniego słowa. Tyszanie zaś, po grubych latach obecnie walczą o powrót do czasów kiedy to byli dominującą ekipą ligi.

Spotkają się dziś dwa naprawdę wyrównane zespoły. Wierzymy że rywalizacja będzie zacięta i będziemy ją pamiętać jeszcze przez kolejne lata. O zwycięstwie może zadecydować jedna bramka zgodnie z tegorocznym bilansem spotkań.

Dodajmy na koniec, że Puchar Polski w Krynicy-Zdroju był rozgrywany tylko raz. W 2000 roku, finał rozegrały drużyny Dwory Unia Oświęcim – Tymbark Podhale Nowy Targ 4:0. Wygrała wówczas oświęcimska drużyna. Czy historia zatoczy koło i oświęcimianie wrócą do domu z pierwszym od lat trofeum?

Najnowsze artykuły

PZU Podhale. Dwa powroty i kolejna kontuzja

Mikołaj Pachniewski

Bizub nie uchronił Podhala przed porażką. GieKSa z trzema punktami

Osiem porażek z rzędu. Kibice mają dość

Redakcja

Zostaw komentarz