Znajdziesz nas też tutaj:

PHL

Wtorkowe zaległości odrobione

Dziś swoje zaległe mecze rozegrały cztery drużyny. W ramach 20. kolejki PHL, KH Energa Toruń wygrała z Tauron Podhalem Nowy Targ. Zaś wobec zaległego terminu z 30. kolejki GKS Katowice znokautowali GKH Stoczniowiec Gdańsk.

PERFEKCYJNA ENERGA. BEZRADNE PODHALE

Wyjątkowo szybko rozwiązał się worek z bramkami na toruńskim Tor-Torze. Już po 31 sekundach Ihar Brykun musiał wyciągać krążek z siatki, bo przegrał pojedynek sam na sam z Dienisem Sierguszkinem. Wyróżnić tu należy Jegora Orłowa, który obsłużył swojego rodaka dobrym prostopadłym podaniem.

Gospodarze podbudowani tą bramką, ruszyli do śmiałych ataków, a ich wysoki forechecking skutecznie uniemożliwiał “Góralom” zawiązanie jakiejkolwiek akcji ofensywnej. Kilkukrotnie za to świetnymi interwencjami popisał się Brykun, broniąc strzały Kamila Kalinowskiego, czy Eliasa Elomyy.

“Szarotki” dopiero, kiedy torunianie grali w liczebnym osłabieniu potrafiły zagrozić bramce strzeżonej przez Antona Svenssona, ale ten nie skapitulował ani razu. Gospodarze zaś wyprowadzili zabójczą w skutkach kontrę, po której krążek w samo okienko posłał Gleb Bondaruk.

Miejscowi nie zwolnili tempa także po przerwie i w 24. minucie do siatki trafił Pawieł Nowożyłow, dla którego było to pierwsza bramka na taflach Polskiej Hokej Ligi. Po tym trafieniu miejsce Brykuna między słupkami zajął Przemysław Odrobny. “Wiedźmin” uratował swój zespół przed większym wymiarem kary w tej partii, broniąc uderzenie z najbliższej odległości Ville Saloranty.

Przyjezdni natomiast najgroźniejsze okazje mieli podczas gry w przewadze, ale niezwykle czujny w bramce “Stalowych Pierników” był Svensson. Szwed nie dał się także pokonać na początku trzeciej partii, gdy nowotarżanie grali przez niemal cztery minuty w liczebnej przewadze.

Taki element gry udało się w końcu wykorzystać miejscowym, a dość przypadkowym autorem bramki został Ville Saloranta. Krążek bowiem po wrzutce Artioma Smirnowa odbił się barku Fina i kompletnie zaskoczył bramkarza Podhala.

Wobec słabej dyspozycji przyjezdnych, Energa miała jeszcze kilka znakomitych okazji do podwyższenia prowadzenia, ale podopieczni Juryja Czucha zaczęli grać zbyt nonszalancko i w ostatecznym rozrachunku zwyciężyło 4:0.

Warto zaznaczyć, że spotkanie wizytą w szpitalu zakończył Michaił Szabanow. Rosjanin w pierwszej tercji otrzymał mocne uderzenie w klatkę piersiową. Podejrzewa się u niego złamanie żeber.

KH Energa Toruń – Tauron Podhale Nowy Targ 4:0 (2:0, 1:0, 1:0)
1:0 – Dienis Sierguszkin – Jegor Orłow (00:31)
2:0 – Gleb Bondaruk – Artiom Osipow, Andriej Czwanczikow (14:04)
3:0 – Pawieł Nowożyłow – Jegor Fieofanow, Jegor Orłow (24:00)
4:0 – Ville Saloranta – Artiom Smirnow, Elias Elomaa (51:42, 5/4)

KH Energa: Svensson – Kozłow, Orłow; Nowożyłow, Fieofanow, Sierguszkin – Smirnow, Kuzniecow; Bondaruk, Czwanczikow, Szabanow – Szkodienko, Jaworski; Elomaa, K. Kalinowski, Saloranta – Gusevas, Bajwenko; M. Kalinowski, Rożkow, Osipow.
Trener: Juryj Czuch.

Podhale: Brykun (od 24:01 Odrobny) – Chaloupka, Kubat; Švec, Vachovec, Bepierszcz – Jaśkiewicz, Gajor; Pettersson, Neupauer, Hiltunen – Sulka, Mrugała; Guzik, Bryniczka, Babiniec – Wsół, Szurowski; Bochnak, Słowakiewicz, Worwa.
Trener: Andriej Gusow.

MVP: Dienis Sierguszkin.

CZYSTA FORMALNOŚĆ

Miało być łatwo. Było gładko. Katowiczanie pokonali gdańską “Stocznię” w hali Olivia. Można śmiało stwierdzić, że katowiczanie zamknęli mecz po czterech minutach. Najpierw okres gry w przewadze w 3. minucie wykorzystał Miika Franssila, a ponad półtorej minuty później wynik podwyższył Andriej Stiepanow. Na niecałą minutę przed końcem, krążek wtoczył się do bramki, a sędziowie musieli udać się na powtórkę. Gol został jednak uznany i przypisany Dominikowi Nahunce. Fantastycznie dla gości rozpoczęła się też druga odsłona spotkania. Po 21 sekundach od jej wznowienia Tomáš Kubalík zdobył pierwszego gola w Polskiej Hokej Lidze, ale nie byłoby tego gola bez brawurowej akcji Patryka Krężołka, który znakomicie obsłużył Czecha. Mecz od tego momentu trochę “siadł”. W 31. minucie gospodarze przeprowadzili świetną akcję trójkową, którą zwieńczył Krystian Mocarski strzałem pomiędzy parkany Macieja Miarki. Radość miejscowych nie trwała jednak długo, gdyż już 44 sekundy później Grzegorz Pasiut z bliska pokonał Wiktora Solińskiego. Katowiczanie szybko poszli za ciosem, bo już w 34. minucie było 6:1 na ich korzyść. Maciej Kruczek zmienił trajektorię lotu krążka tuż przed Solińskim. Na kolejne bramki czekaliśmy do 48. minuty. Wtedy Kiriłł Lamin zdobył pierwszego gola w PHL, który był dla niego pierwszym punktem w naszej lidze. Gospodarze jednak nie poddawali się. Jakub Stasiewicz w 59. minucie zmniejszył rozmiary porażki. Jednak ostatnie słowo należało do hokeistów z południa Polski. Na 34 sekundy do końca Bartosz Fraszko wbił gwóźdź do trumny gdańszczanom.

GKH Stoczniowiec Gdańsk – GKS Katowice 2:8 (0:3, 1:3, 1:2)
0:1 – Miika Franssila – Jyri Marttinen, Tomáš Kubalík (02:12, 5/4),
0:2 – Andriej Stiepanow – Bartosz Fraszko (03:46),
0:3 – Dominik Nahunko – Szymon Skrodziuk, Maciej Kruczek (19:04),
0:4 – Tomáš Kubalík – Patryk Krężołek, Mikael Kuronen (20:21),
1:4 – Krystian Mocarski – Josef Vítek, Michał Zając (30:10)
1:5 – Grzegorz Pasiut – Maciej Kruczek, Andriej Stiepanow (30:54)
1:6 – Maciej Kruczek – Andriej Stiepanow, Bartosz Fraszko (33:40, 5/4),
1:7 – Kiriłł Lamin (48:53),
2:7 – Jakub Stasiewicz (58:29),
2:8 – Bartosz Fraszko – Tomáš Kubalík (59:26)

GKH Stoczniowiec Gdańsk: Soliński – Mat. Rompkowski, Wala; Vítek, Mocarski, Zając – Lehmann, Leśniak; Bandarenka, Pesta, Stasiewicz – Liśkiewicz, Mac. Rompkowski; Rybak, Sadowski, Wołoszyk – Łabinowicz, Drąg, Drozd-Niekurzak, Niedźwiecki
Trener: Krzysztof Lehmann

GKS Katowice: Šimboch (od 20:01, Miarka) – Paszek, Lamin; Fraszko, Pasiut, Stiepanow – Marttinen, Franssila; Krężołek, Kuronen, Kubalík – Kruczek, Zieliński; Mularczyk, Starzyński, Nahunko – Skrodziuk, Wanat, Michalski, Adamus
Trener: Andriej Parfionow

MVP: Andriej Stiepanow.

Ostatnie artykuły