Znajdziesz nas też tutaj:

Artykuły

Zagłębie wciąż bez zwycięstwa. „GieKSa” po raz trzeci górą

Zagłębie Sosnowiec przegrało na własnym lodowisku 2:5 z GKS-em Katowice. Podopieczni Jacka Płachty przez cały mecz kontrolowali przebieg wydarzeń na lodzie i pewnie sięgnęli po trzecie zwycięstwo.

Zagłębiacy po dwóch porażkach po rzutach karnych chcieli w końcu odnieść zwycięstwo. Ich rywalem był niepokonany GKS Katowice. Rozpoczęło się fantastycznie dla gości, bo już w 3. minucie sposób na Michała Czernika znalazł Aleksandr Jakimienko. Chwilę później znów zrobiło się groźnie pod bramką sosnowiczan, bo doskonałą okazję miał Patryk Wronka. Tym razem Czernik zdążył jednak interweniować.

Gospodarze mogli wyrównać za sprawą Martina Przygodzkiego, ale reprezentant Polski minimalnie chybił, gdy stanął oko w oko z Johnem Murray’em. Niewykorzystana sytuacja się zemściła i drogę do sosnowieckiej bramki znalazł Wronka, posyłając krążek pomiędzy parkanami golkipera Zagłębia.

Katowiczanie spokojnie kontrolowali przebieg meczu i raz po raz kreowali groźne okazje pod bramką gospodarzy. Trzecią bramkę „GieKSa” zdobyła w 27. minucie, gdy Mathias Lehtonen wykorzystał dogranie Anthona Erikssona i nie pozostało mu nic innego, niż umieścić go w pustej bramce. Na to trafienie szybko jednak odpowiedzieli gospodarze. Fantastyczną indywidualną akcją popisał się Jewgienij Nikiforow, ogrywając czterech rywali i pakując krążek w siatce. To trafienie tchnęło nieco życia w hokeistów Zagłębia, ale nadal pozwalali oni na zbyt dużo przyjezdnym. Tylko brak skuteczności sprawił, że Mateusz Michalski i Grzegorz Pasiut nie umieścili krążka w odsłoniętej bramce.

Wydawało się, że Zagłębie powalczy o korzystny rezultat i strzelenie kontaktowej bramki, ale wtedy krążek po strzale Erikssona przeleciał pod parkanem Czernika i było 1:4. Wystarczyło 78 sekund i gospodarze znów mieli dwie bramki straty, bo podbramowe zamieszanie wykorzystał Jarosław Rzeszutko. Trener Klich zaryzykował i w końcówce zdjął bramkarza, to jednak przyniosło tylko piątego gola dla gości. Patryk Wronka posłał krążek do pustej bramki.

Katowiczanie z kompletem zwycięstw piastują fotel lidera, sosnowiczanie nadal czekają na pierwsze zwycięstwo w sezonie. Już w niedzielę Zagłębie podejmie niepokonaną KH Energę Toruń, a „GieKSę” czeka mecz na hali mistrzów Polski.

Zagłębie Sosnowiec – GKS Katowice 2:5 (0:2, 1:1, 1:2)
0:1 – Aleksandr Jakimienko – Mateusz Bepierszcz (02:10),
0:2 – Patryk Wronka – Grzegorz Pasiut, Bartosz Fraszko (11:34),
0:3 – Mathias Lehtonen – Anthon Eriksson, Patryk Krężołek (26:44),
1:3 – Jewgienij Nikiforow – Aleksandr Wasiljew, Michaił Syrojeżkin (28:47, 5/4),
1:4 – Anthon Eriksson – Mathias Lehtonen, Patryk Krężołek (47:02),
2:4 – Jarosław Rzeszutko – Bartłomiej Bychawski, Dominik Nahunko (48:20),
2:5 – Patryk Wronka – Bartosz Fraszko (58:36, do pustej bramki).

Strzały: 27 – 26.
Minuty karne: 8 – 16 (w tym 2 min. kary techniczej).

Zagłębie: Czernik – Khoperia, Syrojeżkin; Nikiforow, Wasiljew, Bernacki – Bychawski, Jaśkiewicz; Przygodzki, Rzeszutko, Rybczik – Luszniak, Mickiewicz; Dubinin, Kozłowski, Nahunko – Gniewek, Wysocki; Piotrowicz, Sikora, Blanik.
Trener: Grzegorz Klich.

Katowice: Murray – Wajda, Kruczek; Fraszko, Pasiut, Wronka – Hudson, Wanacki; Eriksson, Lehtonen, Krężołek – Rompkowski, Jakimienko; Bepierszcz, Monto, Michalski – Musioł, Krawczyk; Lebek, Smal, Mularczyk.
Trener: Jacek Płachta.

Ostatnie artykuły