Znajdziesz nas też tutaj:

PHL

13. kolejka w pigułce. Dwa powroty!

Piątkowy wieczór z 13. kolejką Polskiej Hokej Ligi zapowiada się fascynująco. Do gry po przerwie spowodowanej kwarantanną wracają GKS Katowice i KH Energa Toruń. Niestety jedno ze spotkań zostało odwołane.

DERBOWY POWRÓT NA SATELITĘ. Ach ile problemów mają w tym sezonie katowiczanie… Najpierw kłopoty z lodowiskiem, następnie koronawirus dał się we znaki, później znów sprężarka nawaliła w “Satelicie”. Wydaje się, że gorsze chwile katowiczanie mają za sobą. Choć początek sezonu był dla nich wręcz fatalny, to można powiedzieć, że teraz spisują się naprawdę przyzwoicie. Swój ostatni mecz jednak grali dość dawno, bo 9 października. Trudno więc ocenić w jakiej dyspozycji jest drużyna GieKSy. Natomiast tyszanie nie przełożyli dotychczas żadnego swojego meczu i wydają się być w rytmie. Jednak ostatnia porażka w superpucharze na własnym lodzie może wywrzeć negatywny wpływ na ich morale. Do składu wrócili ostatnio Cichy, Szczechura, Novajovsky i Witecki. Jednak nadal nie wiadomo ile potrwa absencja Bartosza Ciury. W formacji defensywnej jest to filar drużyny. Derby będą miały inny wymiar niż “normalnie”. Nie będzie fantastycznej atmosfery, jaka towarzyszy tym meczom. Nie będzie ani jednego kibica na trybunach. Z ciężkim sercem ogląda się takie mecze. Obyśmy jak najszybciej wyszli ze “sportowego lockdownu”, bo hokej bez kibiców to jak Polska reprezentacja w piłce nożnej bez Roberta Lewandowskiego. Niby wszystko gra, ale brakuje ważnego elementu.

OBRONIĆ TOR-TOR. KH Energa Toruń wraca do rozgrywek ligowych po dwutygodniowym rozbracie z Polską Hokej Ligą. Swój ostatni mecz torunianie rozegrali 9 października, kiedy to ulegli JKH GKS-owi Jastrzębie 2:3. Był to drugi przegrany mecz z rzędu “Stalowych Pierników”, które zaliczyły świetny początek rozgrywek. Torunianie dopiero we wtorek mogli wrócić do treningów na lodzie, więc piątkowy pojedynek może być dla nich bardzo trudny. Do grodu Kopernika przyjedzie nieobliczalna, młoda drużyna Ciarko STS-u Sanok. KH Energa wprawdzie wygrała w Sanoku 4:1, ale ostatnie występy sanoczan pokazują, że nie można ich lekceważyć. Podopieczni Marka Ziętary do ostatnich sekund walczyli o punkty w Tychach i z Unią Oświęcim, a także niespodziewanie wygrali w Krakowie. Waleczni sanoczanie z pewnością będą chcieli wykorzystać brak rytmu meczowego u gospodarzy. Dla gospodarzy wygrana w tym meczu jest obowiązkiem, jeśli chcą nadal liczyć się w walce o czołową czwórkę i grę w półfinale Pucharu Polski.

BÓJ O POZYCJĘ WICELIDERA. Jastrzębianie będą przystępowali do piątkowego meczu opromienieni ostatnim triumfem w Superpucharze Polski. Za “Biało-Niebieskimi” natomiast dwa spotkania na ostrzu noża: porażka po karnych z tyskim GKS-em oraz jednobramkowy triumf nad sanockim STS-em. Stawką spotkania będzie zapewne pozycja wicelidera PHL – należy jednak zaznaczyć, iż przewagę oświęcimian stanowi jeden rozegrany mecz więcej. Na lodzie czeka nas walka o każdy centymetr kwadratowy tafli, emocji więc nie zabraknie.

W POGONI ZA CZOŁÓWKĄ. Hokeiści Comarch Cracovii fatalnie weszli w bieżący sezon, a dziesięć rozegranych spotkań nie wystarczyło, by odnaleźli oni odpowiedni rytm. Jedyną szansą na regularne punktowanie są starcia z ligowym ogonem, choć ich ostatnie spotkanie z STS-em Sanok zakończyło się bolesną porażką 1:3. Zagłębie Sosnowiec żenuje jednak wszystkich swoją żałosną postawą w defensywie, od pięciu meczów tracąc co najmniej pięć bramek. Mimo wysiłków formacji ofensywnych wydaje się, że i tym razem hokeiści z Zamkowej będą musieli pogodzić się z porażką. Cracovia nie raz jednak pokazywała w tym sezonie, że hasło “kompromitacja” nie jest jej obce.

Ostatnie artykuły