Znajdziesz nas też tutaj:

PHL

Czas rozliczeń. Największe rozczarowania!

Koronawirus coraz bardziej paraliżuje rozgrywki Polskiej Hokej Ligi. My tymczasem wzięliśmy pod lupę zawodników, którzy mieli nadawać prym w swoich drużynach, a okazali się niewypałami!

Eduard Kaščák – Od słowackiego defensora spodziewaliśmy się znacznie lepszej gry. Po 10 rozegranych meczach, obrońca Zagłębia przy swoim nazwisku nie zapisał żadnego “oczka”, za to na ławce kar przesiedział osiem minut. Kaščák ma także swój spory udział w tym, że sosnowiczanie stracili już 42 bramki. Jest to drugi najgorszy wynik w lidze. Słowak popełnia dużo błędów, zwłaszcza przy wyprowadzaniu krążka z własnej tercji. Od obcokrajowca wymagamy znacznie lepszej gry, powinien on być wzmocnieniem, a nie uzupełnieniem składu. Słowak po prostu przekombinowuje mając krążek na łopatce kija, jego zagrania są niedokładne, a na dodatek traci “gumę” we własnej tercji, Jego dyspozycję idealnie podsumował komentator meczu Zagłębia z Jastrzębiem w 10. kolejce. “Kaščák chce grać jak profesor, ale co innego chcieć, a co innego móc.”.

John Murray – Amerykanin z polskim paszportem nie może zaliczyć początku sezonu do udanych. Co prawda jego drużyna zajmuje pierwsze miejsce, a zwycięzców się nie sądzi, ale widać, że najgorszym elementem układanki trenera Majkowskiego jest gra defensywna. W niektórych momentach jego koledzy mogli spisać się lepiej w grze w destrukcji, jednak obecna forma “Jaśka Murarza”, daleka jest od tej, do której przywykliśmy patrząc na lata wstecz. Miniony sezon był jednym z najlepszych w jego wykonaniu w PHL. W obecnej kampanii jednak nie jest już tak pewny. Spójrzmy na statystyki. Po ośmiu kolejkach puścił aż 22 bramki, a gorsi są tylko Patrik Spěšný, Michał Czernik oraz Michał Kieler. Co warto zaznaczyć, powyższa trójka bramkarzy reprezentuje trzy najgorsze drużyny ligi. Wiele błędów popełnił choćby w przegranym meczu z JKH GKS-em Jastrzębie (3:7). Trener Krzysztof Majkowski w pewnym momencie musiał postawić na Kamila Lewartowskiego. Obecna forma “jedynki” w drużynie mistrzów Polski, jest wielką szansą właśnie dla drugiego golkipera. “Lewar” bronił już dwukrotnie i nie popełnił większych błędów, wykazywał się pewnością siebie i to może być sezon, w którym wychowanek tyskiego GKS-u może wywoływać presję na o wiele bardziej doświadczonym koledze po fachu.

Jesperi Viikilä – Po byłym reprezentancie młodzieżowej kadry Finlandii do lat 17 spodziewaliśmy się o wiele więcej. W swoim CV ma występy na zapleczu Liigi, czyli Metsis. Razem z Eetu Elo mieli wprowadzić jakość do sanockiego klubu. O ile Elo rzeczywiście wywiązuje się ze swojej roli lidera, tak Viikilä ma beznadziejne liczby, jak na zawodnika, który miał być jednym z czołowych graczy. Po dziesięciu meczach na swoim koncie ma tylko dwa punkty, za dwie asysty. To zdecydowanie za mało jak na Fina z takim bagażem doświadczenia. Mimo, iż ma dopiero 25 lat, zaistniał w lidze Metsis. Grał w kadrze U17, dlatego w Ciarko STS-ie Sanok powinien brać grę na swoje barki, a tak nie jest. Wiadomo, że drużyna znad Sanu reaktywowała się po latach i dopiero się rozwija, ale ściągając takiego zawodnika jakim jest Fin, powinno się oczekiwać o wiele, wiele więcej. Zagraniczny zawodnik powinien być realnym wzmocnieniem składu, a nie zaledwie uzupełnieniem młodej, ambitnej drużyny. Tym bardziej, że podopieczni Marka Ziętara są drugą najgorszą drużyną w lidze pod względem strzelonych bramek. Dlatego Fin, zamiast być wartością dodaną dla sanoczan, jest jednym z wielu.

Michal Gutwald – Czeski defensor przez ostatnie 3 lata reprezentował barwy szkockich klubów występujących w brytyjskiej EIHL, uchodzącej za ligę stojącą na wyższym poziomie niż PHL. Nasze rodzime rozgrywki po raz kolejny zweryfikowały jednak grajka, który wyglądał solidnie na papierze, a w rzeczywistości okazał się być zwykłym parodystą. Obok Martina Dudáša miał stanowić ostoję krakowskiej defensywy, na razie przyniósł jednak więcej szkody, niż pożytku, osuwając się coraz niżej w formacjach wyznaczanych przez trenera Roháčka. Cracovia ma z niego także niewiele pociechy w ofensywie: do tej pory zanotował zaledwie jedną bramkę. Dodajmy także, że przed laty Gutwald dostał zaproszenie na testy w ekipie JKH GKS Jastrzębie. Teraz już stało się jasne, dlaczego nie zyskał angażu na Jastorze.

Ričards Birziņš – Klubowi działacze nie mieli w tym okienku nosa do kaperowania obrońców. Ostatni na niechlubnej liście umieszczony został Ričards Birziņš, jeszcze w ubiegłym sezonie występujący w solidnej, jak na nasze warunki, reprezentacji Łotwy. Co ciekawe, dwa lata temu grywał w szkockim Fife Flyers, gdzie rozminął się z innym wylistowanym gagatkiem, Michalem Gutwaldem. W ubiegłych rozgrywał zanotował natomiast całkiem solidne zawody w HK Kurbads. Należy mu jednak oddać, że w tym sezonie dokonał niesamowitego wyczynu, a mianowicie przekroczył granice czerwoności lica Andrieja Gusowa, podziwiającego jego wątpliwe wyczyny. Birziņš znalazł się na cenzurowanym wraz ze swoim rodakiem Laurisem Rancevsem, którego odprowadził na pociąg zmierzający do Torunia. Sam jednak ostatecznie pozostał w Nowym Targu, z nadzieją, że poprawi swój mizerny dorobek wynoszący zaledwie jedną bramkę.

Ostatnie artykuły