Znajdziesz nas też tutaj:

Wywiady

Czernik: Progres jest widoczny

Choć Zagłębie Sosnowiec nie sprostało wczoraj STS-owi Sanok, ulegając mu po dogrywce, to Michał Czernik odegrał niemałą rolę w wywalczeniu cennego punktu. W rozmowie z naszym portalem sam zauważył, iż w ostatnim czasie jego forma zwyżkuje.

Zagłębie Sosnowiec uległo wczoraj Ciarko STS-owi Sanok po dogrywce. Na pierwsze trafienie we wczorajszym starciu przyszło nam poczekać do drugiej tercji. Zdaje się, że bramka Branislava Pavúka pomogła otworzyć się obydwu stronom, choć w regulaminowym czasie gry nie poznaliśmy zwycięzcy.

Trzeba zacząć od tego, że mecze z Ciarko STS-em Sanok czy TAURON Podhalem Nowy Targ w naszym przypadku wyglądają tak, że wygrywa ten, kto popełni mniej błędów. Dziś, patrząc na wynik, popełniliśmy ich więcej. Muszę jednak wyrazić ogromny szacunek dla naszej drużyny za to, że po straconej bramce w trzeciej tercji udało nam się podnieść i odrobić straty. Cóż, przegraliśmy w dogrywce, nie udało się. Patrząc na przebieg tego meczu, to nie był on ładny dla kibica, choć emocje były do samego końca – zaznaczył Michał Czernik.

Podstawowy bramkarz ekipy znad Brynicy nie zaliczy początku rozgrywek do szczególnie udanych. W ostatnich spotkaniach prezentuje jednak formę, jaką błyszczał jeszcze w minionym sezonie. Może być również zadowolony ze swojej postawy przeciwko STS-owi.

Ta pewność siebie idzie z czasem w górę. Wcześniej, kilka meczów wstecz, nie byłem z siebie zadowolony, bo próbowałem, starałem się jak mogłem, ale nie wychodziło. Wiadomo, kiedy czasem chce się czegoś za bardzo, to może coś nie wyjść i popełni się błąd, ale każdy jest człowiekiem. Na treningu staram się niwelować te błędy, które popełniam. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie w dobrym kierunku – dodał golkiper Zagłębia Sosnowiec.

Przed sezonem Zagłębie Sosnowiec miało wykonać kolejny krok w przód, wzmacniając się zawodnikami zaznajomionymi z realiami Polskiej Hokej Ligi. Reszta stawki jednak nie spała. Obecnie Zagłębie zajmuje ósmą pozycję w tabeli, choć udało im się zdystansować Podhale Nowy Targ, co zwiększa ich szanse na udział w fazie play-off.

Trzeba przyznać, że nie tylko my się wzmocniliśmy, ale i cała liga. Patrząc przez pryzmat zespołu z Torunia, gdzie przyszli dobrzy zawodnicy czy drużyny z Oświęcimia, gdzie zawsze grali solidni obcokrajowcy, to ta nasza liga bardzo się wyrównała. Nie ujmuję nic oczywiście ekipie z Nowego Targu, bo zostawiają dużo serca na lodzie i tak naprawdę widać u nich progres. Obecnie poziom naszych rozgrywek jest taki, że możemy wygrać z każdym, ale też możemy z każdym przegrać, tak samo jak i każda inna drużyna. Nie ma więc się co się patrzeć na to, czy dana drużyna się wzmocniła czy nie. Po prostu każdy mecz jest meczem walki dla każdego zespołu – analizował rodowity sosnowiczanin.

We wczorajszym pojedynku nie mógł wystąpić Jewgienij Nikiforow, który jest najlepszym strzelcem całego zespołu, a także plasuje się w czołówce klasyfikacji ligowej. Z gry na dłuższy czas jest wykluczony także kontuzjowany Damian Piotrowicz, który przeniósł się do Sosnowca z Unii Oświęcim.

Brakowało dziś kilku zawodników. Jewgienij Nikiforow leczy kontuzję, tak samo jak i Damian Piotrowicz, ale wrócił Lukas Lundvald i dał drużynie pewien impuls, zdobywając tego drugiego gola. Trzeba jednak przyznać, że brakuje nam właśnie takiego strzelca jakim jest Nikiforow i jego brak jest dość widoczny. Oprócz niego, jest kilku innych świetnych zawodników, którzy potrafią strzelać bramki, dziś jednak nie wszystko nam wychodziło. Przede wszystkim zawodziliśmy w przewagach, nawet tych podwójnych. Mimo tego, zagraliśmy bardzo dobrze w osłabieniach, więc widać pewien progres – zakończył z optymizmem 25-letni bramkarz.

fot. Sławomir Bomba

Ostatnie artykuły