Znajdziesz nas też tutaj:

Relacje

Doskonały mecz tyszan. Trwa impas strzelecki torunian [WIDEO]

GKS Tychy wysoko pokonał KH Energę Toruń 6:0. Podopieczni Krzysztofa Majkowskiego zagrali chyba najlepszy mecz w sezonie i całkowicie zdominowali przyjezdnych. Czyste konto zanotował Kamil Lewartowski, a bramkę i dwie asysty zdobył Dienis Sierguszkin. Torunianie za to w ostatnich 180 minutach zdobyli zaledwie jedną bramkę.

Wtorkowy mecz w Tychach był dla obu drużyn bardzo ważny w kontekście walki o awans do czołowej czwórki, dającej prawo do gry w turnieju finałowym Pucharu Polski. Już od 3. minuty prowadzili w nim tyszanie. Mateusz Gościński strzałem z powietrza pokonał swojego imiennika w toruńskiej bramce. Gospodarze wiedzieli jaka jest stawka tego meczu i zmusili przyjezdnych do głębokiej defensywy. “Stalowym Piernikom” nie pomogła nawet gra w liczebnej przewadze.

Już w 11. minucie było 2:0, gdy swoją pierwszą bramkę w “Trójkolorowych” barwach zdobył Grigorij Żełdakow. Dominacja GKS-u nie podlegała wątpliwości i tylko dobra postawa Mateusza Studzińskiego uratowała gości przed stratą kolejnych trafień w premierowej odsłonie.

Po przerwie wydawało się, że z większym animuszem zaatakują przyjezdni. Szybko słupek ostemplował Robert Arrak, gdy goście grali w osłabieniu. Momentalnie poszła jednak z tego kontra i do odsłoniętej siatki trafił Bartłomiej Jeziorski po doskonałej asyście Dienisa Sierguszkina.

Mimo, że torunianie łapali sporo wykluczeń, gra w przewagach tyszanom nie kleiła się i mimo sporej, optycznej przewagi, nie zostało to udokumentowane kolejnymi trafieniami. “Stalowe Pierniki” kompletnie się pogubiły i raz po raz dopuszczały gospodarzy do groźnych sytuacji, ale świetnie spisywał się Studziński.

Przyjezdni w trzeciej tercji mogli zmniejszyć rozmiar strat, ale podczas gry w liczebnej przewadze stracili dwie bramki. Tu dwukrotnie błysnęli zawodnicy, którzy przed sezonem opuścili gród Kopernika. Najpierw trafił Dienis Sierguszkin, a chwilę później Jegor Fieofanow, karcąc byłego pracodawcę.

Załamani goście nie wykorzystali nawet pięciu minut gry w przewadze, gdy z karą meczu do szatni odesłany został Jakub Witecki. Skrzydłowy GKS-u z pięściami rzucił się na Lauriego Huhdanpęę. Jakby tego było mało, na 6:0 podwyższył Szymon Marzec, czym postawił stempel na doskonałym występie “Trójkolorowych”.

Ekipa z Torunia ma się czym martwić, zaledwie jeden zdobyty gol w trzech spotkaniach to zdecydowanie mizerny wynik, z którym nie mają nawet co marzyć o awansie do Pucharu Polski. Już w piątek torunian czeka mecz ostatniej szansy z liderem z Katowic.

GKS Tychy – KH Energa Toruń 6:0 (2:0, 1:0, 3:0)
1:0 – Mateusz Gościński – Szymon Marzec (02:17),
2:0 – Grigorij Żełdakow – Radosław Galant, Bartłomiej Pociecha (10:54),
3:0 – Bartłomiej Jeziorski – Dienis Sierguszkin (21:27, 5/4),
4:0 – Dienis Sierguszkin – Jegor Fieofanow (45:00, 4/5),
5:0 – Jegor Fieofanow – Dienis Sierguszkin (45:21, 4/5),
6:0 – Szymon Marzec – Jan Krzyżek (55:25)

Strzały: 38 – 24 (16 – 8, 9 – 9, 13 – 7)
Minuty karne: 31 (w tym 2+5+20 dla Witeckiego) – 12

GKS: Lewartowski – Seed, Bizacki; Szczechura, Galant, Mroczkowski – Smirnow, Żełdakow; Sierguszkin, Fieofanow, Witecki – Pociecha, Biro; Gościński, Wróbel, Jeziorski – Michałowski, Kasperek; Marzec, Ubowski, Krzyżek.
Trener: Krzysztof Majkowski.

KH Energa: Studziński – Kozłow, Szkrabow; Kogut, Szabanow, Dołęga – Szkodienko, Rodionow; M. Kalinowski, Arrak, Huhdanpää – Jaworski, Zieliński; Limma, Karczocha, Syty – Bajwenko, Skólmowski; Olszewski, Rożkow, Zając.
Trener: Jussi Tupamäki.

Ostatnie artykuły