Znajdziesz nas też tutaj:

Relacje

Festiwal wykorzystanych przewag! Pięć goli w „power-playu” w Krakowie [WIDEO]

Comarch Cracovia rozprawiła się dziś z Zagłębiem Sosnowiec 5:2. Aż pięć trafień w tym spotkaniu zostało zainkasowanych w przewagach.

Hokeiści obydwu drużyn przystępowali do dzisiejszego starcia po pojedynkach z JKH GKS-em Jastrzębie. Humory panujące w obydwu szatniach były jednak zgoła odmienne. „Pasy” zwyciężyły w zaległym starciu 11. kolejki 5:3, dzięki czemu wywalczyły sobie awans do Pucharu Polski kosztem jastrzębian. Z kolei sosnowiczanie na zakończenie drugiej rundy polegli w Jastrzębiu-Zdroju aż 1:7.

Gospodarze od pierwszego gwizdka starali się narzucić swoje warunki, goszcząc się w tercji przyjezdnych. Krakowianie ograniczali się jednak do rozgrywania krążka po obwodzie, a także okazjonalnych strzałów z dystansów, lecz Michał Czernik był czujny. Zagłębiacy zdecydowali się na pierwszy zryw około szóstej minuty meczu. Sygnał do ataku rzucił gościom Aleksandr Wasiljew, który odważnie wjechał w strefę międzybulikową i postraszył groźnym strzałem Davida Zabolotnego. Już chwilę później na mocny strzał spod niebieskiej zdecydował się Bartłomiej Bychawski, lecz i on nie zdołał pokonać bramkarza. W odpowiedzi z dwójkową akcją ruszyły „Pasy”, lecz Dmitrij Ismagiłow nie zdołał wymanewrować bramkarza.

Cracovia nie zmarnowała jednak swojej pierwszej przewagi w tym meczu. W rolę egzekutora wcielił się Erik Němec, który nie pomylił się przy mierzonym strzale z nadgarstka. Warto dodać, że chwilę wcześniej z jego dogrania nie skorzystał Aleš Ježek, który nie zdołał sięgnąć krążka. Już niedługo później „Pasy” mogły błyskawicznie podwyższyć prowadzenie, lecz Czernik w ekwilibrystycznym stylu obronił uderzenie Iwana Jacenki.

Zagłębie mogło wyrównać jeszcze przed przerwą. Ciężko wyobrazić sobie dogodniejszą ku temu okazję, niż trwającą 110 sekund podwójną przewagę. Podopieczni Grzegorza Klicha nie skorzystali jednak z niesubordynacji gospodarzy, a zagrozić bramce Zabolotnego zdołali jedynie Lukas Lundvald Nielsen oraz Andrej Dubinin.

Przykład niżej notowanym rywalom, jak skutecznie rozgrywać „power-playe”, krakowianie dali ponownie już na początku drugiej tercji. Ismagiłow nie zmarnował dobrego podania zza bramki od Artioma Woroszyły. Można powiedzieć, iż sprawiedliwości stało się zadość, bowiem tę karę sprokurował Czernik, który podciął stojącego przed pustą bramką Jewgienija Bodrowa.

Hokeiści dowodzeni przez Rudolfa Roháčka nie zmarnowali również swojej trzeciej przewagi. Sosnowiczan pognębił jeszcze bardziej Jiří Gula, który huknął mocno z dystansu, a Czernik nie miał większych szans na skuteczną interwencję, będąc zasłoniętym przez… Bartłomieja Bychawskiego, a więc swojego kolegę z defensywy.

Na trafienia zdobyte w równowadze przyszło nam poczekać dopiero do finałowych dwudziestu minut spotkania. Nie był to najlepszy okres sosnowieckich defensorów, czego znakiem była już okazja Damiana Kapicy. Lider „Pasów” zgubił krycie i popędził sam na bramkę Czernika, lecz przestrzelił nieznacznie nad poprzeczką. Swych okazji oko w oko z bramkarzem Zagłębia nie zmarnowali z kolei Jewgienij Popiticz i Jewgienij Bodrow.

Pięciobramkowe prowadzenie urządzało gospodarzy, lecz ich sytuację skomplikowała kara meczu nałożona na Martina Dudáša. Kapitan zespołu zaatakował bezpardonowo kolanem Michała Bernackiego, a werdykt sędziów nie mógł być inny. Przysłużyło się to znacznie w otwarciu strzeleckiego konta przyjezdnych, w szczególności, iż ponownie mieli oni okazję do gry z przewagą dwóch graczy, po tym jak na ławkę kar odesłany został jeszcze Jiří Gula. Jarosław Rzeszutko wpisał się na listę strzelców strzałem z ostrego kąta, wykorzystując podanie Aleksandra Wasiljewa.

Goście ponownie ukłuli w 54. minucie spotkania, kiedy to Dominik Nahunko przedarł się do tercji ofensywnej i oddał strzał na bramkę. Mimo iż nie wydawał się on szczególnie groźny, to krążek prześlizgnął się między parkanami Zabolotnego, a napastnik Zagłebia zdążył jeszcze z dobitką.

To jednak maksimum, na jakie stać dziś było ekipę znad Brynicy. W niedzielę czekają nas kolejne hokejowe emocje. Comarch Cracovia zmierzy się z żądnym rewanżu JKH GKS-em Jastrzębie, a Zagłębie Sosnowiec czeka starcie z GKS-em Tychy.

Comarch Cracovia – Zagłębie Sosnowiec (1:0, 2:0, 2:2)
1:0 – Erik Němec – Damian Kapica, Jiří Gula (15:32, 5/4),
2:0 – Dmitrij Ismagiłow – Artiom Woroszyło (22:50, 5/4),
3:0 – Jiří Gula – Erik Němec, Aleš Ježek (33:09, 5/4),
4:0 – Jewgienij Popiticz – Martin Dudáš, Sebastian Brynkus (48:11),
5:0 – Jewgienij Bodrow – Aleš Ježek (49:59),
5:1 – Jarosław Rzeszutko – Aleksandr Wasiljew (51:27, 5/3),
5:2 – Dominik Nahunko – Michał Czernik (53:31, 5/4).

Strzały: 51 – 26.

Minuty karne: 37 – 10.

Cracovia: Zabolotny – Gula, Šaur; Miszczenko, Němec, Kapica – Dudáš, Müller; Ismagiłow, Bodrow, Woroszyło – Ježek, Kinnunen; Brynkus, Jacenko, Popiticz – Kamiński, Gosztyła; Augustyniak, Shirley, Csamangó.
Trener: Rudolf Roháček.

Zagłębie: Czernik – Bychawski, Syrojeżkin; Bernacki, Wasiljew, Lundvald Nielsen – Naróg, Jaśkiewicz; Przygodzki, Rzeszutko, Dubinin – Khoperia, Mickiewicz; Sikora, Kozłowski, Nahunko – Gniewek, Luszniak; Kasprzyk, Blanik, Gusiew.
Trener: Grzegorz Klich.

Ostatnie artykuły