Znajdziesz nas też tutaj:

PHL

Komorski: Musimy zagrać z sercem

Reprezentacja Polski przygotowuje się do wyjazdu do Bratysławy, gdzie odbędą się kwalifikacje do Zimowych Igrzysk Olimpijskich. W ramach przygotowań został zaaranżowany sparing z Re-Plast Unią Oświęcim, który reprezentacja Polski wygrała aż 7:1. Kluczową postacią naszej kadry jest Filip Komorski. Środkowy napastnik od niedawna reprezentuje drużynę HC Frydek-Mistek. 

 

ZKlepy.pl: Dziś wygraliście z Re-Plast Unią Oświęcim dość wysoko. Jak z Twojej perspektywy wyglądało to spotkanie?

Filip Komorski (HC Frydek-Mistek): Dziś poszło niespodziewanie gładko. Wydawało się nam, że będzie to cięższy mecz. Moim zdaniem do końca drugiej tercji wyglądało to dobrze. W trzeciej odsłonie dopadło nas zbyt duże rozluźnienie, co było widać. Zamiast kontynuować strzelanie bramek, to zaczęliśmy się bawić się krążkiem. To kolejny krok, który ma nas przygotować na zdecydowanie trudniejsze mecze, bo tylko na nich się skupiamy.

To wasze kolejne zgrupowanie. Jak byś ocenił przygotowania do zbliżającego się turnieju kwalifikacyjnego w Bratysławie?

Jest to jeden z wielu etapów. Mieliśmy zgrupowanie w kwietniu, w maju, w lipcu i teraz to jest ta ostatnia faza. Trener cały czas stara się nam przekazać swoją myśl, którą będziemy mieli zaprezentować. Skupiamy się na tym, że będziemy grać z o wiele lepszymi jakościowo graczami. Ten nasz hokej nie będzie wyglądał pięknie, ale chcemy zagrać skutecznie. Będzie to wyglądało podobnie jak w meczu z Kazachstanem, kiedy to nie było wielkiego widowiska. Będziemy musieli zostawić dużo serca, wylać wiele potu i krwi, bo musimy skupić się na blokowaniu strzałów. O wyniku zadecydują małe detale.

Co musicie jeszcze poprawić, by osiągnąć optymalny poziom do zbliżających się meczów w stolicy Słowacji?

Na pewno większa odpowiedzialność w tercji defensywnej. Mecz z Unią Oświęcim to tak naprawdę mecz z drużyną obcokrajowców, gdzie traciliśmy krążek we własnej tercji i nie przekładało się to na sytuacje bramkowe, tylko nawet na sytuacje nam zagrażające. Jak będziemy grali z reprezentacją Słowacji w Bratysławie, czy Białorusinami, czy Austriakami to tam każda strata w tercji może skutkować utratą bramki. Oglądaliśmy ich mecze z mistrzostw świata, tam każde przejęcie krążka jest od razu na jeden kontakt i kończy się strzałem na bramkę, więc tego musimy się przede wszystkim wyzbyć. Nie możemy tracić krążka we własnej tercji.

Od niedawna trenujesz w Czechach. Jak oceniasz swoje przenosiny za południową granicę Polski? Chyba nie żałujesz wyboru? Jakie różnice rzuciły Ci się w oczy?

Zawodnicy, trenerzy i cały sztab w Czechach bardzo ciepło nas przyjęli. Największa różnica, to zupełnie inna kultura hokeja, kultura sportu niż w Polsce. Od tej strefy organizacyjnej, przez infrastrukturę sportową aż po treningi. Bardzo się cieszę, że się zdecydowałem na taki ruch. Chciałem zobaczyć jak to wszystko wygląda i bardzo bym żałował, gdybym nie spróbował gry za granicą. Na razie trenujemy ciężko. Mamy dobry zespół. Jeszcze ani jednego sparingu nie graliśmy w pełnym składzie. Chodzi oczywiście o drużynę z Frydka-Mistka. Cały czas ktoś odpadał, jeszcze dwaj młodzi perspektywiczni zawodnicy, którzy trenowali z HC Oceláři Trzyniec. Więc tak naprawdę nie zagraliśmy jeszcze w tym składzie, w jakim będziemy grali w rozgrywkach ligowych. Sparingi przebiegały po naszej myśli. Jesteśmy dobrej myśli i jest dobra atmosfera w drużynie.

Na pewno łatwiej się zaaklimatyzować w nowej drużynie kiedy dzielisz szatnię z kimś znajomym. W Czechach grasz z Alanem Łyszczarczykiem i Bartoszem Ciurą.

Z Alanem gram w sumie po raz pierwszy. Może graliśmy razem w kilku meczach kadry, ale tak na dłużej jeszcze nie. Nasza współpraca wygląda obiecująco. Gra też z nami Bartek Ciura, z którym gram już dziesiąty czy jedenasty sezon. Mamy więc bardzo dobrą atmosferę. Ta liga tam jest tak bardzo wyrównana, że tam będą decydowały detale. O wszystkim może zdecydować dobry duch drużyny. To będzie bardzo ważne, bo jest tam siedemnaście drużyn na zbliżonym poziomie, są może dwie ekipy troszkę lepsze, są dwie troszkę gorsze, a trzynaście jest naprawdę wyrównanych. Tam będzie walka w każdym meczu o każdy punkt.

(fot. PAP)

Ostatnie artykuły