Znajdziesz nas też tutaj:

PHL

MŚ Elity – dzień dziesiąty. Pewne zwycięstwa Kanady oraz Szwajcarii, ważna wygrana Szwedów i dramatyczna dogrywka

Hokeiści z Szwajcarii i Kanady nie mieli większych problemów, by uporać się ze swoimi rywalami. Słowacy w meczu ze Szwecją ponownie pokazali się z dobrej strony, nie było to jednak wystarczające, by zainkasować chociażby jeden punkt. Finowie zapewnili sobie natomiast zwycięstwo nad Łotyszami zaledwie na cztery sekundy przed zakończeniem dogrywki.

Szwajcarska obrona nie jak ser

Helweci w niedzielę gładko pokonali reprezentację Białorusi. Momentami ich gra przypominała zabawę podczas gierki treningowej. Gdy na 0:3 strzelił Sven Andrighetto do bramki Białorusi wszedł Anton Kolosow, zastępując Konstantina Szostaka. Ten jednak również przepuścił trzy bramki i nasi wschodni sąsiedzi musieli uznać wyższość Szwajcarów, którzy zwyciężyli 6:0 i objęli fotel lidera w grupie A. W ostatnim spotkaniu zagrają oni z Wielką Brytanią i ich awans do ćwierćfinału wydaje się formalnością.

Białoruś – Szwajcaria 0:6 (0:2, 0:2, 0:2)
0:1 – Christoph Bertschy – Fabrice Herzog, Tristan Scherwey (0:36),
0:2 – Joël Vermin – Timo Meier (18:01),
0:3 – Sven Andrighetto – Joël Vermin (21:09),
0:4 – Grégory Hofmann – Enzo Corvi (32:15),
0:5 – Joël Vermin – Timo Meier (52:03),
0:6 – Fabrice Herzog – Nico Hischier (57:43, 4/5).

 

Pierwsza tercja i po wszystkim

Już w pierwszej tercji Kanadyjczycy zamknęli spotkanie z Włochami. Po 12. minutach reprezentacja Klonowego Liścia prowadziła 4:0. Włosi odpowiedzieli dopiero w 31. minucie, ale było to już za późno na zmianę przebiegu spotkania. Dość szczęśliwe trafienie zapisał na swoim koncie Angelo Miceli. Odpowiedź była jednak natychmiastowa i po 40 minutach było 1:6. Wynik na 1:7 w 56. minucie ustalił Brandon Pirri. Było to pierwsze spotkanie Kanadyjczyków, w którym pokazali się z niezłej strony. To może jednak nie wystarczyć, bo w ostatnim spotkaniu fazy grupowej podopieczni Gerarda Gallanta zmierzą się z Finlandią. Tylko zwycięstwo da im szansę na awans do ćwierćfinału.

Włochy – Kanada 1:7 (0:4, 1:2, 0:1)
0:1 – Cole Perfetti – Braden Schneider, Liam Foudy (2:33),
0:2 – Andrew Mangiapane – Connor Brown, Adam Henrique (8:04),
0:3 – Troy Stecher – Jaret Anderson-Dolan (11:33),
0:4 – Adam Henrique – Andrew Mangiapane (11:56),
1:4 – Angelo Miceli – Simon Pitschilier (30:31),
1:5 – Andrew Mangiapane – Connor Brown, Mario Ferraro (34:48),
1:6 – Maxime Comtois – Andrew Mangiapane, Connor Brown (37:28, 5/4),
1:7 – Brandon Pirri – Connor Brown, Adam Henrique (55:54).

 

 

Ważne zwycięstwo Szwedów. Awans sprawą otwartą

Wydawało się, że Słowacy po blamażu ze Szwajcarią wrócili na zwycięską ścieżkę, pokonując Duńczyków. Ich gra wyglądała obiecująco również w starciu ze Szwedami. Przyniosła ona efekt w ostatniej minucie pierwszej tercji, gdy Peter Cehlárik wrzucił krążek na bramkę strzeżoną przez Adama Reideborna, a „guma” szczęśliwie przekroczyła linię bramkową.

Kolejne trafienia padły już tylko łupem wyłącznie ekipy „Trzech Koron”. Wyrównanie zapewnił Marcus Sörensen, zachowując przytomność umysłu i dobijając krążek z powietrza. Do uznania tej bramki niezbędna okazała się być analiza wideo, lecz po krótkiej chwili arbitrzy wyzbyli się wszelkich wątpliwości, co do poprawności tego trafienia. Gratulacje należą się również Victorowi Olofssonowi, który błysnął niemałą hokejową inteligencją, wyczekując bramkarza i posyłając celne uderzenie z nadgarstka. Wynik meczu ustalił natomiast Isac Lundeström, lokując krążek w pustej bramce.

Szwecja – Słowacja 3:1 (0:1, 1:0, 2:0)
0:1 – Peter Cehlárik (19:07),
1:1 – Marcus Sörensen – Max Friberg (30:15),
2:1 – Victor Olofsson – Henrik Tommernes (51:38, 5/4),
3:1 – Isac Lundeström – Filip Hållander (59:47, do pustej bramki).

 

 

Finowie wydarli zwycięstwo w dogrywce

Łotysze goszczący tegoroczny czempionat rozegrali właśnie ostatni mecz, w którym musieli zmagać się z pustymi trybunami. Kto wie, czy to właśnie brak kibiców mógł mieć swój wpływ na rozstrzygnięcie dogrywki, w której Finowie zapewnili sobie zwycięstwo na cztery sekundy przed końcową syreną.

Zanim jednak do niej doszło, ekipa z Kraju Tysiąca Jezior dwukrotnie obejmowała prowadzenie. Najpierw krążek odbił się szczęśliwie od nogi Saku Mäenalanena i wpadł do bramki bezradnego Jānisa Kalniņša. Mārtiņš Dzierkals zdołał wyrównać jednak stan meczu niedługo przed zakończeniem pierwszej odsłony, zaskakując Harriego Sateriego strzałem sprzed bulika. Następne trafienie było natomiast owocem sprytnego strącenia krążka przez Iiro Pakarinena po strzale Ville Pokki. W trzeciej tercji remis gospodarzom ponownie zapewnił Dzierkals, tym razem zdobywając bramkę po przekierowaniu krążka wrzuconego z bekhendu przez Laurisa Dārziņša.

Gdy wydawało się, że dogrywka nie przyniesie rozstrzygnięcia, a do wyłonienia zwycięzcy niezbędne okażą się być rzuty karne, decydujący cios wyprowadził Anton Lundell. Olbrzymia nadzieja Florida Panthers z dziecinną łatwością zwiodła bramkarza rywala i bez skrupułów umieściła krążek w bramce.

Finlandia – Łotwa 3:2 pd. (1:1, 1:0, 0:1, 1:0 d.)
1:0 – Saku Mäenalanen – Marko Anttila, Peter Tiivola (3:06),
1:1 – Mārtiņš Dzierkals (18:39),
2:1 – Iiro Pakarinen – Ville Pokka, Jere Innala (35:39),
2:2 – Mārtiņš Dzierkals – Lauris Dārziņš, Kristaps Sotnieks (53:45)
3:2 – Anton Lundell – Olli Määttä (64:56).

 

Ostatnie artykuły