Znajdziesz nas też tutaj:

PHL

Oświęcimianie pokonali bezradnych tyszan! [WIDEO]

GKS Tychy przegrał na własnym lodowisku z Re-Plast Unią Oświęcim 1:5. Kluczowa wydaje się być druga odsłona, w której oświęcimianie szybko podwyższyli swoje prowadzenie. Trójkolorowi po tym spotkaniu spadli na 5. miejsce, zaś biało-niebiescy awansowali na 7. lokatę.

Obie drużyny weszły w ten mecz dość zdecydowanie. Nie brakowało ciekawych akcji i twardej gry. Wynik jako pierwsi otworzyli tyszanie, kiedy to Radosław Galant zamienił swój strzał na bramkę. Jednak ich radość nie trwała długo. Bowiem już w 8. minucie gry, Jesse Dudas strzelił z nadgarstka pod samą poprzeczkę bramki Kamila Lewartowskiego. Oświęcimianie niedługo potem wyszli na prowadzenie za sprawą Krystiana Dziubińskiego, który zdobył gola po strzale z najbliższej odległości.

W drugiej odsłonie trójkolorowi mogli wyrównać, jednak Clarke Saunders może mówić o dużym szczęściu. Dobre sytuacje Bartłomieja Jeziorskiego, Artioma Smirnowa czy Mateusza Gościńskiego okazały się nieskuteczne. Niewykorzystane okazje lubią się mścić i tak było i w tym przypadku. Victor Rollin Carlsson wykorzystał podanie Johana Skinnarsa i mimo rozpaczliwej interwencji Kamila Lewartowskiego, zdołał podwyższyć wynik na 3:1.

Wydawało się, że trzecia tercja będzie należeć do gospodarzy. Nic bardziej mylnego. Już po 108 sekundach Dariusz Wanat miał sporo miejsca na oddanie strzału, dzięki czemu udało mu się umieścić krążek w długim rogu tyskiej bramki. W kolejnych minutach optyczną przewagę mieli goście, którzy co chwilę zagrażali Kamilowi Lewartowskiemu. Podopieczni Krzysztofa Majkowskiego podkręcili tempo po 50. minucie spotkania, jednak niewiele z tego wynikało. Gospodarze mieli problem z oddaniem strzału.

Doskonałą sytuację do zmniejszenia strat miał Szymon Marzec w 54. minucie gry. Tyski napastnik znalazł się sam na sam z Clarkiem Saundersem, jednak nie zdołał go wymanewrować i górą był oświęcimski golkiper. Oświęcimianie mieli świetną okazję w 57. minucie podczas gry w przewadze, lecz Victor Rollin Carlsson nie zdołał skierować krążka do pustej bramki.

Na nieco ponad dwie minuty przed końcową syreną Sebastian Kowalówka zwiódł bramkarza brązowych medalistów. Po meczu kibice pożegnali hokeistów gospodarzy gwizdami. Trudno im się dziwić. Ostatni raz, czterema bramkami tyszanie z Unią Oświęcim przegrali w 2015 roku.

GKS Tychy – Re-Plast Unia Oświęcim 1:5 (1:2, 0:1, 0:2)
1:0 – Radosław Galant – Bartłomiej Pociecha (04:53),
1:1 – Jesse Dudas – Sebastian Kowalówka, Krystian Dziubiński (07:15, 5/4),
1:2 – Krystian Dziubiński -Sebastian Kowalówka, Daniił Oriechin (11:38, 5/4),
1:3 – Victor Rollin Carlsson – Johan Skinnars (37:30),
1:4 – Dariusz Wanat – Zackary Phillips (41:48),
1:5 – Sebastian Kowalówka – Daniił Oriechin (57:58).

Strzały celne: 34-36
Minuty karne: 10-2

GKS: Lewartowski – Seed, Bizacki; Szczechura, Cichy, Wróbel – Smirnow, Krzyżek, Sierguszkin, Fieofanow – Pociecha, Biro; Gościński, Galant, Jeziorski – Kotlorz, Michałowski; Marzec, Ubowski, Witecki
Trener: Krzysztof Majkowski

Unia: Saunders – Bezuška, Wishart; Skinnars, Carlsonn, Da Costa – MacDonald, Dudas; Oriechin, Dziubiński, Kowalówka – P. Noworyta, M. Noworyta; Phillips, Krzemień, Wanat – Kot, Paszek
Trener: Tom Coolen

Ostatnie artykuły