Znajdziesz nas też tutaj:

PHL

Rzeszutko: Będzie coraz lepiej

Po pierwszym sierpniowym sparingu, drużyna Zagłębia Sosnowiec przegrała 5:6 z GKS-em Tychy. Mecz był jednak zacięty i do ostatnich chwil ważyły się losy tego pojedynku. Dwa punkty zanotował Jarosław Rzeszutko, dla którego był to pierwszy mecz w barwach sosnowieckiego klubu.

Zarówno dla Zagłębia Sosnowiec jak i dla GKS-u Tychy, był to pierwszy sparing przed nadchodzącym sezonem. Padło w nim aż jedenaście bramek, ale to sosnowiczanie zjeżdżali z tafli jako przegrani. Jarosław Rzeszutko zaliczył dobry występ przeciw swojej byłej drużynie, bowiem mecz zakończył z golem i asystą.

Nie graliśmy w hokeja prawie pięć miesięcy, więc pewne było to, że będą zdarzały się błędy. Jednak dobrze że takie pojedynki mają miejsce. Dzięki temu wiemy nad czym pracować, trenerzy dokonają niezbędnej analizy, my jeszcze potrenujemy, tak żeby do startu ligi wszystkie niedociągnięcia zniwelować. Mamy sporo nowych zawodników, więc potrzebujemy troszeczkę czasu, aby to wszystko “skleić” ze sobą, tak by to wszystko chodziło dobrze, zarówno w ataku jak i w obronie.

Po nieudanej zeszłej kampanii w wykonaniu Zagłębia Sosnowiec, włodarze klubu zdecydowali się nieco zmienić kształt drużyny. Zadaniem trenera jest zgrać zespół na tyle, by jego drużyna wróciła na właściwe tory.

Pierwsza formacja jest praktycznie zgrana, bo chłopaki grali już ze sobą w poprzednim sezonie. Druga formacja, w której gram, jest całkowicie nowa, ale czas działa na naszą korzyść. Im więcej będziemy ze sobą grali, tym lepiej będziemy się ze sobą rozumieli. Jednak wydaje mi się, że nadajemy na podobnych falach, więc wystarczy chwila czasu i będzie to wyglądało dobrze.

Przypomnijmy, że Jarosław Rzeszutko przez ostatnie osiem sezonów reprezentował tyski klub. Gdańszczanin, w barwach trójkolorowych rozegrał 394 mecze, w których zanotował 328 punktów. Po pięciu miesiącach rozłąki, znów wrócił na Stadion Zimowy w Tychach. Tym razem jednak jako zawodnik Zagłębia Sosnowiec.

Przed meczem ciężko było przyjechać do miejsca, do którego przychodziło się codziennie przez osiem lat i czuć się jako gość. Na pewno gdzieś te emocje mi towarzyszyły, ale wraz z pierwszym wznowieniem liczył się dla mnie tylko hokej i myśl by się jak najlepiej zaprezentować dla swojej drużyny.

Kibice, włodarze i zawodnicy z pewnością chcieliby zapomnieć o zeszłym sezonie. Nadchodzący ma pokazać, że poprzednie rozgrywki był zbiegiem wielu niefortunnych okoliczności i może być tylko lepiej. Pozostaje pytanie, jaki cel trzeba obrać?

U mnie cel nigdy się nie zmienia. Chcę wygrywać każdy mecz, pomagać drużynie na tyle ile mogę. Myślę, że nikt nie chce przegrywać. Celem minimum jest awans do play-offów, ale jesteśmy ambitną ekipą i myślę, że stać nas na więcej.

(fot. Sławomir Bomba)

Ostatnie artykuły