Znajdziesz nas też tutaj:
fot. Facebook: HC Oceláři Třinec

Hokej zagraniczny

„The Last Dance” HC Oceláři Trzyniec?

W Poniedziałek Wielkanocny Oceláři będą mieli szansę rozpocząć swój marsz po czwarty tytuł w historii klubu. Czy drużynie uda się zaliczyć złoty hat-trick, czy też przeszkodzi im w tym stołeczna Sparta, która na mistrzostwo czeka od 2007 roku? Rozstrzygnięcie poznamy najpóźniej 30 kwietnia.

Ekipa z Trzyńca w tegorocznej serii play-off idzie jak burza, do tej pory nie przegrywając żadnego meczu, obydwie serie kończąc wynikiem 4-0. Najpierw w pokonanym polu został HC Witkowice Ridera.

Następnie „Stalownicy” odprawili z kwitkiem BK Mladá Boleslav.

O ile temat ćwierćfinałów już opisaliśmy, to warto na chwilę pochylić się jeszcze nad serią półfinałową. Mecz otwierający i zamykający serię zakończył się w regulaminowym czasie gry, natomiast mecze numer 2 i 3 potrzebowały do rozstrzygnięcia odpowiednio rzutów karnych i dogrywki. I to chyba one wzbudziły najwięcej emocji i… kontrowersji. Włodarze klubu sami chyba nie spodziewali się, jak ważny w rotacji okaże się „odpalony” kilka lat temu Vladimír Svačina, który przecież docelowo był wypożyczony w trakcie trwania sezonu z Witkowic do filialnego klubu z Frydka-Mistka. To on zadał decydujące ciosy, zdobywając bramki w rzutach karnych w meczu numer 2, przy czym najazd z szóstej serii wzbudził szeroką falę dyskusji.

Kontrowersje dotyczyły bowiem faktu, iż 34-letni napastnik w swych manewrach cofnął się na łyżwach, co jest zakazane podczas wykonywania rzutów karnych. Sztab drużyny z Mladej Boleslavi domagał się nawet analizy wideo; przepisy nie dopuszczają jej jednak na tym etapie gry. Co na to sam zainteresowany? Z rozbrajającą szczerością przyznał, iż nie oglądał powtórki i nie zamierza tego robić, gdyż… nie lubi na siebie patrzeć. Koniec końców, przypieczętował zwycięstwo swej ekipy, a każdy z osobna może ocenić słuszność tej decyzji na powyższym klipie.

Kontrowersji nie brakowało także w meczu numer 3. Kiedy wydawało się, że gospodarze kontrolują przebieg wydarzeń, Oceláři wrzucili czwarty, a następnie piąty bieg na dwie minuty przed końcem spotkania. „Stalownicy” w przeciągu 17 sekund zdobyli dwie bramki (odpowiednio w czasie 18:09 i 18:26 trzeciej tercji) i na blisko półtorej minuty do końca wyrównali stan spotkania na 3:3. Do uznania bramki na 3:2 była kolejny raz potrzebna weryfikacja wideo. Wszystko za sprawą tego, iż łapaczka bramkarza gospodarzy znalazła się w bramce i sędziowie musieli ocenić, czy krążek przekroczył linię bramkową.

Podłamani takim obrotem sprawy gospodarze nie zdołali już się podnieść i to Oceláři odwrócili losy nie tylko meczu, ale i całej serii, zdobywając gola w dogrywce oraz zapisując kolejne zwycięstwo na swe konto.

Na co jeszcze warto zwrócić uwagę? Ján Moder – czyli właściciel klubu – postanowił wpaść na sektor gości i przywitać się z każdym kibicem, który udał się wspierać swój ukochany klub. Niby nic wielkiego, ale marketingowo była to świetna (nawet jeśli nieplanowana) akcja, która nie wymagała wielkich nakładów sił.

Warto odnotować jeszcze, jak wypadł jedyny reprezentant polskiego hokeja w play-offach Tipsport Extraligi, czyli Aron Chmielewski.

Do tej pory udało mu się zapisać na swoim koncie 2 asysty, a w klasyfikacji plus/minus wypada na -1. W regulaminowym czasie gry spędza na tafli, uśredniając, nieco ponad 11 minut.

Terminarz finałowej serii przedstawia się następująco.

Jak zespoły grały ze sobą w rundzie zasadniczej?

Jak widać, HC Oceláři Trzyniec wygrał wszystkie cztery spotkania. Czy teraz będzie podobnie i Oceláři nie stracą nawet jednego meczu w całych play-offach? Nie będzie o to łatwo, gdyż zdaje się, że Sparta Praga przepędziła wszystkie swe demony i sezon, który powoli miał być spisywany na straty, może okazać się najlepszym od piętnastu lat, bo to właśnie tyle stołeczny klub czeka na swój upragniony tytuł.

Skoro wszystko jest dobrze, to… czemu jest źle? Niezależnie od tego jaki będzie wynik tej rywalizacji, jedno jest pewne. Będzie to swoisty „The Last Dance” Trzyńca w tym formacie, co można przyrównać do legendarnych Chicago Bulls z sezonu 1997/1998. Wszystko za sprawą tego, co dzieje się w klubowych gabinetach. Najpierw w trakcie sezonu zasadniczego huknęła wiadomość o tym, że po sezonie z klubem pożegna się autor jego ostatnich sukcesów, czyli Václav Varaďa, któremu podobno w ostatnim czasie nie było po drodze z menedżerem generalnym Oceláři, czyli Janem Peterekiem. Warto przypomnieć, że Varaďa ma kontrakt ważny aż do zakończenia sezonu 2026/2027. Dodatkowo, głośno plotkuje się o tym, że Oceláři miałoby opuścić kilka czołowych postaci. Mowa tu przede wszystkim o obrońcach: Davidzie Musilu oraz Tomášu Kundrátku, którzy łączeni są odpowiednio z Dynamem Pardubice oraz Kometą Brno. Kierunek na Finlandię mieliby obrać bracia Michal i Ondřej Kovařčíkowie, a słowacki weteran Vladimír Dravecký również podobno miałby poszukiwać nowego miejsca dla siebie. Do tego dochodzi osoba Martina Bakoša, który był anonsowany jako transferowa bomba pozyskana pod koniec sezonu zasadniczego, dołączając do zespołu po czterech sezonach w KHL, a obecnie nie łapie się on nawet do składu w play-offach. Wszystkie te informacje powodują niespokojne bicie serca u kibiców Oceláři. Zdają się je też potwierdzać sami włodarze, którzy już teraz otworzyli sprzedaż karnetów na przyszły sezon w pakiecie z biletami na mecze finałowe, co do tej pory nigdy nie miało miejsca.

Phil Jackson i Michael Jordan odchodzili w blasku sławy i kolejnego mistrzostwa NBA. W Trzyńcu – nawet jeśli w przyszłym sezonie będziemy świadkami zmiany pokoleniowej (może nieco przyśpieszonej) – każdy chciałby, aby ich ostatni taniec zakończył się właśnie mistrzowskim hat-trickiem pod wodzą Václava Varaďy za sterami swojego autorskiego projektu, tak jak miało to miejsce w przypadku Chicago Bulls.

Źródła ilustracji: hokej.cz i FlashScore.

Ostatnie artykuły