Znajdziesz nas też tutaj:

Felietony

TOP 5 kontrowersyjnych goli w NHL! Decyzje, które zmieniły historię ligi [WIDEO]

Hokej jest niezwykle szybkim i widowiskowym sportem. Przepisy co chwilę ulegają zmianom, a sędziowie zazwyczaj mają około sekundy na podjęcie decyzji. Są też tylko ludźmi, więc błędy będą się im zdarzały zawsze. Pomimo możliwości z korzystania z powtórek wideo, wiele decyzji pozostaje niezrozumiałych do dziś.

Sędziowie jacy są – każdy widzi i każdy też może sobie wyrobić zdanie na ich temat. Wiem, że są tylko ludźmi i popełniają błędy, tak jak każdy inny. Ja to rozumiem doskonale. Problem w tym, że są oni tak niekonsekwentni w swoich działaniach, że potrafią w ciągu kilku minut podjąć kilka różnych decyzji w takim samym przypadku. Mimo iż od rozpoczęcia nowego sezonu NHL minęły niecałe trzy tygodnie, to już teraz można napisać małą książkę na temat wszelkich błędów popełnianych przez „zebry”. Ja jednak nie o tym. Dzisiaj przedstawię Wam pięć – moim, i nie tylko moim zdaniem – najbardziej kontrowersyjnych goli, jakie padły (wraz z nieuznanymi trafieniami) na taflach NHL w ciągu ostatnich 30 lat.

5. Philadelphia Flyers – Buffalo Sabres. Ćwierćfinał Konferencji Wschodniej 1993. Mecz numer 2.

Autorem tego trafienia jest John LeClair. Jego uderzenie wprawiło w zdumienie wszystkich, wliczając w to Dominika Haška, który był pewny, że dobrze przypilnował krótszego rogu. Co się okazało? Skrzydłowy Philadelphia Flyers uderzył na tyle mocno, że krążek rozerwał boczną siatkę, tuż przy prawym słupku i wpadł do bramki. Sędziowie sprawdzali powtórkę wideo przez 52 sekundy, jednak nie dopatrzyli się żadnych nieprawidłowości i zaliczyli trafienie LeClaire’a. Mecz zakończył się wygraną gospodarzy 2:1, a cała seria zakończyła się wynikiem 4-1 dla Flyers.

4. Colorado Avalanche – Nashville Predators. Sezon zasadniczy 2013/2014.

W każdym meczu NHL na lodzie mamy czterech sędziów. Dwóch głównych oraz dwóch liniowych, do zadań których należy między innymi wyłapywanie wszelkich spalonych. Gra jest szybka, o pomyłkę jest naprawdę łatwo, ale czy to już nie przesada? Krążek był zagrywany z tercji obronnej Avalanche, Matt Duchene powoli przesuwał się w stronę tercji gości czekając na „gumę”. Kiedy ta do niego trafiła, był on już dobry metr w głąb terytorium Predators i był tego w pełni świadomy. Wszyscy stanęli w miejscu, czekając na gwizdek, jednak gdy ten nie zabrzmiał, Duchene zdecydował się na uderzenie na bramkę „Drapieżników”, zdobywając gola na 3:1 dla Avalanche. Sędziowie jakimś cudem bramkę uznali, nie dopatrując się ewidentnego spalonego.

3. Winnipeg Jets – Chicago Blackhawks. Sezon zasadniczy 1993/1994.

Na całe szczęście to spotkanie odbyło się na początku sezonu regularnego i większej szkody nie wyrządziło, jednak niesmak pozostał prawdopodobnie po dziś dzień. Do wyłonienia zwycięzcy w tym meczu potrzebna była dogrywka, która zakończyła się skandaliczną decyzją sędziów. Będący za własną bramką bramkarz gości – Ed Belfour – starał się wybić krążek, jednak ten wpadł wprost w wyciągniętą rękawicę Nelsona Emersona z Winnipeg Jets. Ku zaskoczeniu wszystkich, napastnik gospodarzy zamknął dłoń na krążku, co już samo w sobie jest niedozwolone, a następnie obiegł bramkę z jej lewej strony i upuścił „gumę” na linii bramkowej, skąd została ona wybita przez zawodników Blackhawks. Sędziowie, jakimś cudem, nie tylko nie odgwizdali kary dla Emersona, ale także uznali gola, mimo iż krążek nigdy nie przekroczył linii bramkowej!

2. Calgary Flames – Tampa Bay Lightning. Finał Pucharu Stanleya 2004. Mecz numer 6.

Od momentu zakończenia tego spotkania minęło ponad 17 lat, a na temat, czy krążek wpadł do bramki gości czy też nie, po dziś dzień w Calgary trwa bardzo burzliwa dyskusja. Flames stali przed olbrzymią szansą na zdobycie swojego drugiego Pucharu Stanleya. Do meczu numer 6 przystępowali prowadząc w finałowej serii 3:2, a w dodatku mecz był rozgrywany w ich hali. Komplet publiczności musiał obejść się ze smakiem, w czym wielką zasługę mieli panowie sędziowie. W trzeciej tercji, grając w przewadze jednego zawodnika, na tablicy widniał wynik remisowy. Do końca pozostawało ciągle siedem minut, gdy Calgary Flames zdecydowali się na akcję prawą stroną. Oleg Saprykin pokonał z krążkiem całą długość lodowiska i wszedł ostro w bramkę strzeżoną przez Nikołaja Chabibulina. W ostatniej chwili stracił krążek, który trafił w łyżwę Martina Gélinasa i przekroczył linię bramkową gości. Sędziowie nie zdecydowali się na zatrzymanie gry. Nie sprawdzili nawet powtórek wideo, co przy takim ciężarze gatunkowym meczu oraz jego momencie jest wręcz niewyobrażalne. Ostatecznie to zespół z Florydy sięgnął po Puchar Stanleya.

1. Dallas Stars – Buffalo Sabres. Finał Pucharu Stanleya 1999. Mecz numer 6.

Do wyłonienia zwycięzcy w tym meczu potrzebna była aż potrójna dogrywka. Na nieco ponad pięć minut przed jej końcem padła najbardziej kontrowersyjna bramka w całej historii NHL. W ówczesnych czasach przepisy mówiły, że zawodnik, który nie ma kontroli nad krążkiem, nie może znajdować się w polu bramkowym drużyny przeciwnej. Może natomiast przekroczyć linię pola bramkowego, gdy krążek znajduje się w jego posiadaniu. Tyle i… aż tyle. Cała awantura, która do tej pory jest żywa w Buffalo, rozbija się o to, czy Brett Hull był w posiadania krążka, czy też nie. Bo to, że w chwili oddawania strzału znajdował się w polu bramkowym Dominika Haška, nie ulega najmniejszej wątpliwości. Brett Hull uderzył z najbliższej odległości, Hašek odbił krążek, a krążek przejął napastnik Dallas Stars, który przed oddaniem strzału znajdował się w polu bramkowym, a następnie pokonał bezradnego golkipera gości. Buffalo Sabres twierdzą, że krążek po oddaniu pierwszego strzału był „bezpański”, co klasyfikowało pozycję Hulla do odgwizdania przewinienia, gdyż jego lewa stopa znajdowała się w polu bramkowym. Sędziowie jednak gola uznali, dzięki czemu Dallas Stars w mocno kontrowersyjnych okolicznościach sięgnęli po swój jedyny Puchar Stanleya w historii. Na zakończenie pozwolę sobie zacytować szefa departamentu sędziowskiego z tamtego okresu, który uznanie bramki uzasadnił takimi słowami:

Krążek, który odbije się od bramkarza, słupka czy też od zawodnika przeciwnej drużyny, nie jest uznawany za zmianę posiadania (krążka), więc Hull był uznany za będącego w posiadaniu lub kontroli krążka, mogącego strzelić oraz zdobyć bramkę, pomimo że jego lewa stopa znajdowała się w polu bramkowym. Hull był w posiadaniu krążka. Odbicie [krążka] od bramkarza niczego nie zmieniło. Mógł uderzyć i zdobyć gola bez względu na to, czy jego stopa była w polu bramkowym czy też nie – wyjaśnił Bryan Lewis.

Ostatnie artykuły