zklepy.pl

Tyszanie pewnie wygrali z Zagłębiem Sosnowiec. Świetny Lewartowski i protest sosnowiczan

GKS Tychy pokonał Zagłębie Sosnowiec 3:1. Kto jednak przyszedł dziś na Stadion Zimowy w Tychach ten nie mógł narzekać na nudę. Były gole, świetne interwencje bramkarzy oraz kontrowersje. W trakcie meczu sosnowiczanie zjechali do szatni wobec dyskusyjnej decyzji arbitrów.

Pierwsza tercja toczyła się w dobrym tempie. Już na samym początku tyszanie mogli zdobyć bramkę, a nawet i więcej. Na ich przeszkodzie stanął jednak Mikołaj Szczepkowski, który wykazywał się świetnym refleksem i pewnością siebie. Po drugiej stronie, Kamil Lewartowski również miał szansę się wykazać. Również i on był pewnym punktem zespołu.

Na pierwszego gola było nam dane czekać aż do 26. minuty. Wtedy wówczas Szymon Marzec urwał się obrońcom i pognał w kierunku bramki. Będąc już w tercji rywala oddał mocny strzał z nadgarstka w krótszy róg i nie dał większych szans bramkarzowi.

Radość miejscowych nie trwała jednak długo. Już trzy minuty później, samotnie w stronę Kamila Lewartowskiego pognał Valtteri Niemi. Fin przymierzył w dłuższy róg bramki „Lewara” i wyrównał wynik meczu. Kiedy na zegarze minęło 30 minut gry, zaczęło się dziać na tafli. Na ławkę kar musieli udać się Christian Mroczkowski, a chwilę po nim Jan Krzyżek. Tyszanie grali więc w podwójnym osłabieniu. Radzili sobie dość dobrze, ale w 33. minucie gry jeden z zawodników Zagłębia Sosnowiec wytrącił kij z rąk Filipowi Komorskiemu. Powinna to być kara, jednak sędziowie nie unieśli ręki do góry. Przy krążku był Patryk Krężołek i posłał on krążek do bramki. Tyszanie protestowali, że gol nie powinien być uznany. Sędziowie naradzili się i po chwili gola anulowali i nałożyli karę na Olliego Valtolę. Ta decyzja spowodowała furię trenera Piotra Sarnika oraz sosnowieckich zawodników, którzy zjechali do szatni w ramach protestu.

Duet sędziowski w postaci Pawła Breske i Marcina Polaka popełnił błąd, ale go naprawił co było zgodne z duchem gry. Takie sytuacje jednak naszym zdaniem w ogóle nie powinny mieć miejsca, gdyż po to stworzono system z czterema sędziami na lodzie. Żaden z nich jednak nie zareagował w chwili kiedy miał miejsce faul.

Po chwili sosnowiczanie wrócili na taflę. Za opóźnianie gry zostali ukarani dwiema minutami. Tyszanie nie zdołali jednak wykorzystać dogodnej sytuacji na objęcie prowadzenia. W 38. minucie blisko zdobycia bramki byli goście, ale w zamieszaniu podbramkowym górą był Kamil Lewartowski.

Trzecia tercja również była bardzo ciekawa, mimo że goli było „jak na lekarstwo”. W 44. minucie bardzo blisko objęcia prowadzenia byli goście. Olli Valtola zmienił tor lotu krążka, ale „Lewar” wykazał się świetnym refleksem i odbił gumę. W 51. minucie Olaf Bizacki z grymasem bólu opuścił taflę po wejściu Arkadiusza Karasińskiego.

W 52. minucie, tyszanie grali przez dłuższy czas w szóstkę wobec odłożonej kary na zawodnika gości. Po wjechaniu w tercję Zagłębia, krążek na bramkę wrzucił Illa Korenczuk. Guma odbijała się przed bramką, ale w porę zareagował Mateusz Ubowski i z bliskiej odległości zdobył gola.

Trzy minuty później, tyszanie podwyższyli wynik. Zaspała przy tym nieco sosnowiecka defensywa. Pawło Padakin objechał bramkę Mikołaja Szczepkowskiego, oddał strzał w dłuższy róg, który zdołał odbić bramkarz, ale przy dobitce Ukraińca nie miał za wiele do powiedzenia i skapitulował.

Na 104 sekundy do końca, trener Piotr Sarnik poprosił o czas, a po chwili ściągnął Mikołaja Szczepkowksiego do boksu. Goście mieli jeszcze szansę na zdobycie bramki, ale po strzale Michała Naroga, guma odbiła się od słupka i nie wpadła do bramki.

GKS Tychy – Zagłębie Sosnowiec 3:1 (0:0, 1:1, 2:0)
1:0 – Szymon Marzec – Mateusz Ubowski, Christian Mroczkowski (25:35),
1:1 – Valtteri Niemi – Oskar Krawczyk, Damian Tyczyński (28:23),
2:1 – Mateusz Ubowski – Illa Korenczuk (52:00),
3:1 – Pawło Padakin – Oskar Jaśkiewicz (54:38).

GKS: Lewartowski – Jaśkiewicz, Kaskinen; Padakin, Komorski, Jeziorski – Jaroměřský, Ciura; Mroczkowski, Ubowski, Korenczuk – Bryk, Bizacki; Gościński, Turkin, Bukowski – Pociecha, Sobecki; Krzyżek, Kucharski, Marzec.

Zagłębie: Szczepkowski – Krawczyk, Saur; Szturc, Valtola, Krężołek – Charvat, Andrejkiw; Lindgren, Tyczyński, Niemi – Naróg, Kotlorz; Nahunko, Bucenko, Salo – Sikora, Włodara, Bernacki, Kozłowski, Karasiński.

Najnowsze artykuły

Comarch Cracovia wygrywa po karnych! Udany powrót Łyszczarczyka po kontuzji

admin

KH Energa Toruń z czystym kontem w Sanoku. 7 goli torunian

Mikołaj Pachniewski

Jastrzębski walec zatrzymany! Re-Plast Unia przerwała serię

Mikołaj Pachniewski

Zostaw komentarz